środa, 8 lipca 2015

Rozdział 76

Wszyscy wpatrywali się w Rikera, od którego jakby miało zależeć praktycznie wszystko. Blondyn stał i patrzył na splecione palce jego i Magdy. Uniósł wzrok na nią, po czym energicznie rozłączył ich dłonie. Na twarzy nastolatki malował się smutek, rozczarowanie i ból. Wiedziała, że Riker przez nią cierpiał, starał się jakoś z nią skontaktować, znaleźć jej adres, a ona nic nie robiła, by jakoś mu w tym pomóc. Czuła się jak egoistka, która myśli tylko o sobie. 
Riker natomiast wcale nie miał jej za złe, że tak go "ignorowała". Wiedział, że jego narzeczona jest teraz w bardzo trudnej sytuacji: jej rodzice wyrzucili ją z domu po tym, jak dowiedzieli się, że jest w ciąży ze starszym o pięć lat Amerykaninem, który nie ma, według nich stałej pracy. Jej rodzice lekarze twierdzili, że "praca" rockmana nie jest ta stabilna, na jaką się wydaje, ale ona była zdania, że poradzą sobie z Rikerem... W momencie kiedy to powiedziała, dwie najbliższe dla niej osoby spakowały jej walizki i wyrzuciły ją na ulicę. 
- Rik... - zaczęła Magda, ale ugryzła się w język i nie odzywała się. Nie wiedziała, co tak właściwie chce powiedzieć. Blondyn tylko zmarszczył brwi i wbił wzrok z zakłopotaną tą całą sprawą nastolatkę. Po chwili jednak uległ i mocno chwycił ja za prawe biodro, przysunął ku sobie i ramiona oplótł wokół niej. 
- Cholernie mi ciebie brakowało. Martwiłem się o ciebie. Nie odbierałaś już później telefonów. - wyszeptał jej do ucha, co chwilę całując je delikatnie.
- Telefon mi się zalał i nie mogłam go włączyć, także teraz jestem bez żadnej komórki. - zaśmiała się dla rozluźnienia atmosfery. Poczuła, że Riker też się zaśmiał. Jego klatka piersiowa przez chwilę rytmicznie drżała.
- Słuchaj stary jest sprawa - Do Rikera podszedł Adam i położył mu rękę na ramieniu. - Chciałbym się spytać, czy Magda mogłaby zostać z tobą tutaj, w Los Angeles?
- Adam! Chyba sobie jaja robisz! - krzyknęła zbulwersowana i wyrwała się z objęć dwudziestodwulatka.
- Madzia, rozmawialiśmy już o tym. Tak będzie najlepiej. - Przytulił ją do siebie. - Riker, powiedz, że ona może z tobą zostać. Przywiozłem sporą część jej klamotów, które uratowałem przed sprzedażą ich. Rodzice chcieli się pozbyć jej wszystkich rzeczy. Nie wierzę, że jestem z tymi ludźmi spokrewniony... - westchnął Adam, nerwowo poprawiając sobie włosy.
- Pewnie, że może zostać. To nawet lepiej dla nas. - Odwrócił się do rodzeństwa, które było tak samo mile zaskoczone jak on sam. - Miejsce dla niej mamy, także nie ma problemu...
- Adam, a co ze szkołą? - spytała, patrząc na niego błagalnym wzrokiem.
- Posiedziałem trochę w internecie przed wyjazdem i wyczytałem, że w pobliskiej szkole możesz zdać tzw. "Polską Maturę" w maju. Zarówno ty, jak i Emma mogłybyście podejść do tego egzaminu. Ma on takie same właściwości, jak nasza matura napisana w Polsce. Musiałybyście tylko uczęszczać na dwumiesięczne zajęcia raz w tygodniu...
- A co z trasą koncertową? - zapytała Emma, która do tej pory stała cicho i przysłuchiwała się wszystkiemu.
- Jest opcja, że możesz uczyć się w trasie i po powrocie po prostu napisać krótki test, czy coś w tym stylu... Madzia, nie ma żadnego problemu, żebyś tutaj została, widzisz? - zaśmiał się Adam, a brunetka posłała najpierw mu, a potem Rikerowi szeroki uśmiech.
- Cóż Rik... Będziesz zmuszony mnie przygarnąć. - Zaśmiała się, a chłopak mocno przytulił ją do siebie. Ona położyła mu głowę na ramieniu, ale po chwili przeniosła swoje dłonie na jego policzki i pocałowała go. Chłopak odwzajemnił ten gest. Nie obyło się bez braw dla pary ze strony wszystkich zgromadzonych.
- Ryland pisz do Savannah, żeby przyjechała dzisiaj na szóstą na plażę Venice. - Rozkazała szybko Rydel. - Można tam wieczorami urządzać sobie imprezy z ogniskiem i z racji tego, że przyjechała do nas ta oto osóbka - Wskazała na brunetkę cały czas wtuloną w jej brata. - urządzimy taką imprezę już dzisiaj wieczorem.
- Czyli co Delly? My załatwiamy jedzenie, a chłopcy resztę? - Zapytała Emma, podchodząc do dwudziestolatki. Starsza kiwnęła głową i przybiły sobie piątki.
- Jak chcecie my zajmiemy się wszystkim... - Powiedział Riker mocniej tuląc do siebie Magdę. Gdyby nie było całej rodziny, zaciągnąłby nastolatkę do swojego pokoju i nie wychodził z niego do śniadania.
- Co?! - Krzyknęła męska część grona. - Ciebie chyba powaliło, ziom. - jęknął z dezaprobatą Ellington.
- Jakiś problem, Ell? - Zapytał, wbijając morderczy wzrok w dwudziestolatka. Brunet od razu się uspokoił. - Tak też myślałem. - rzekł z dumą starszy blondyn. - Niech dziewczyny sobie odpoczną. Z resztą mamy do pomocy jeszcze Adama i Sebastiana, także spokojnie damy sobie radę. - W odpowiedzi usłyszał tylko głośny jęk, a dziewczyny posłały mu szerokie uśmiechy.

- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że zamieszkasz z nami! - Powiedział podekscytowany Riker, wnosząc do swojej sypialni walizki i kartony Magdy. Dziewczyna po przekroczeniu progu pokoju usiadła na łóżku i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu.
- Ja też się cieszę. - Odpowiedziała mu z takim samym entuzjazmem w głosie i poklepała miejsce obok niej, dając znak blondynowi, aby usiadł. Zrobił to. - Nie chcesz żebym ci wytłumaczyła, co się ze mną działo przez ten czas?
- Nie. - Odpowiedział szybko, położywszy się na łóżku.
- Riker, coś się stało? - Spytała. Przesunęła się bliżej niego i złożyła nogi po turecku. Zaczęła delikatnie gładzić go po blond włosach. Jego wzrok początkowo był skupiony w , ale potem wbił go w swoją partnerkę.
- W sumie odpowiedz mi na jedno pytanie... - Zaczął. Energicznie wstał z łóżka i stanął naprzeciw dziewczyny. Ona wyprostowała się i czekała na pytanie. Pomimo, że nie miała nic do ukrycia przed nim, bała się. - Powiedz mi, dlaczego mnie okłamałaś, mówiąc, że u ciebie wszystko jest dobrze? Adam mi przekazał, że rodzice cię wyrzucili... Dlaczego on mi to powiedział, a nie ty? - Podszedł do niej bliżej i ukucnął przed nią, kładąc dłonie na jej kolanach. - Powiedz mi. - Szepnął. Dziewczyna już nie mogła. Jego spojrzenie wywierało na niej takie niezwykłe odczucia. Patrzył się na nią, jak szczeniaczek, który prosi o jedzenie. Objęła go za szyję i mocno przytuliła do siebie.
- Nie chciałam ciebie martwić. - Wyszeptała mu do ucha. - Wiedziałam, że jesteś zajęty zespołem, bo zbliża się trasa, nowy album, wywiady i jeszcze ta cała impreza Disneya, na którą mnie zaprosiłeś...
- Właśnie! - krzyknął - Pójdziesz tam ze mną? Rossowi towarzyszy Emma, Rocky'iemu Alex, a Rydellington idzie razem. Zgadując... Ryland idzie z Savannah.
- Jaka Savannah? - Zapytała dziewczyna. Zaśmiał się.
- Dzisiaj wieczorem ją poznamy. Podobno fajna laska. - Uśmiechnął się do niej, ale zaraz oberwał po głowie. - To... Pójdziesz ze mna na ten bankiet? - Ujął jej dłon w swoje ręce. Magda się zarumieniła.
- Oczywiście, że pójdę z tobą. Jakżeby inaczej, co? - Posłała mu szeroki uśmiech. Chłopak nachylił się do niej. Ona już chciała go pocałować, ale ten popchnął ją tak, że upadła na łóżko. Nasunął się nad nią, podpierając się na łokciach. Ona zaczęła się wiercić, ale uśmiech nie schodził z jej twarzy.
- Przestań tak kręcić biodrami. Błagam cię. - Powiedział poważnie, a dziewczyna tylko przygryzła wargę i energicznie otarła się o krocze blondyna. Basista jęknął przez zaciśnięte mocno usta.
- Tak mam nie robić? - Zapytała ze skruszoną miną. Dwudziestodwulatek padł na nią całym swoim ciałem i wtuliwszy twarz w jej rozpuszczone włosy, objął ją w pasie. Dziewczyna znów poruszyła się pod nim. Riker już nie wytrzymał. Dłońmi chwycił jej nadgarstki i przeniósł je ponad jej głowę. Znajdowały się praktycznie na ścianie. Wbił w nią ostry wzrok, a ona posłała mu szeroki uśmiech.
- Spokojnie blondi, bo ci jeszcze stanie. - Zaśmiała się i zacisnęła usta, widząc przeszywający ją wzrok chłopaka. Jego oczy były skupione na niej, ale po chwili przeniosły się na jej dekolt. Magda zauważyła, że bluzka odsłoniła kawałek jej czarnego biustonosza.
- Robisz mi to specjalnie. - Jęknął Riker - Wiesz dobrze, że nie możemy uprawiać seksu, a ty mi tu takie cyrki odstawiasz. - Brunetka na jego słowa cicho się zaśmiała.
- Oj no przepraszam. - Stęknęła, próbując wyswobodzić swoje nadgarstki z ucisku chłopaka. - Najwyraźniej moje piersi lgną do ciebie. - Dodała rozśmieszona. Z wyrazu twarzy jej narzeczonego wywnioskowała, że to go nie rozbawiło. Zacisnęła ponownie usta, by znów nie powiedzieć czegoś, co mogłoby jej towarzysza pobudzić. - Przepraszam. - Szepnęła po chwili.
- Boże, gdybyś ty nie była w ciąży... - Westchnął Riker, posyłając jej szarmancki uśmieszek. - Wziąłbym cię tutaj i kochał się z tobą tak, jak jeszcze nigdy przedtem.
- W to nie wątpię, kochaniutki. - Odpowiedziała i w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi, a do środka wleciał Rocky. Gdy tylko zobaczył, że jest starszy brat leży na swojej narzeczonej, zemdliło go na miejscu. Zamknął odruchowo oczy.
- Oh nie. - Jęknął brunet. - Kolejni się pieprzą. Nie no, ja się stąd wyprowadzam! - Krzyknął na cały dom. Z salonu było słychać śmiech Rydel i Rylanda.
- My się wcale...
- Weźcie się może umówcie z Rossem i Emmą na jakiś czworokącik? Uzgodnijcie między sobą, jak bracia, kiedy bzykacie swoje panienki i przekażcie mi. Ja się na ten okres z domu wyniosę wraz z Ryry'm. - Zwrócił się do Rikera, który ledwo wyrabiał ze śmiechu. - Zróbcie teraz sobie przerwę. Wyrzuć kondoma bro i chodźcie na dół. - Wymachując rękoma na prawo i lewo, opuścił pokój brata. Gdy tyko drzwi się za nim zamknęły, Riker i Magda wybuchli głośnym śmiechem.

Na plaży Venice o szóstej wieczorem była już cała rodzina Lynch, łącznie z Markiem i Stormie. Emma, Magda i Alexa również już były. Cała familia zebrała się wokół rozpalonego już ogniska. Czekali na Rylanda, który poszedł przed wejście na plażę, by przejąć Savannah.
- Jak myślisz bracie, jaka ona jest? - Zapytał Ross Rocky'iego, szturchając go w ramię. Nie zwrócił uwagi na fakt, że jego starszy brat trzyma w ręku patyczek, a na nim pianki. Patyczek wypadł mu z ręki prosto w ogień.
- Cioł. - Szepnął pod nosem Rocky, ale odwrócił się do blondyna z przyklejonym na usta uśmiechem. - Oby była niezła laską. Kolejną piękną panienką w domu nie pogardzę. - Rozmarzył się. 
- Jestem tego samego zdania, stary. - Ross przybił mu sztamę, a Emma z Alexą wstały z krzeseł, na których do tej pory siedziały i jednocześnie, każda z nich przywaliła swojego chłopakowi z liścia. Obydwaj jęknęli z bólu i przyłożyli dłonie do policzków.
- To ja ci nie wystarczam?! - Krzyknęła oburzona Emma, po tym jak Ross opanował już swoją piękącą od uderzenia skórę policzka.
- Kochanie... - Wstał i rozłożył ręce w geście przytulenia się do dziewczyny, ale ta mu uciekła w stronę oceanu. - Dlaczego uciekasz, słoneczko?! - Krzyknął w jej stronę. Reszta rodziny zaczęła się śmiać.
- Goń ją Romeo! - Odkrzyknęła Rydel i przysunęła się do swojej mamy, która siedziała zaraz obok niej. Nie ukrywała, że chciałaby się wtulić w Ellingtona i ubrać na siebie jego ulubioną bluzę z Hollistera.
Ross zrobił tak, jak mu kazała siostra. Puścił się biegiem za Emmą, która starała się przed nim uciekać. Nie do końca jej to wyszło niestety. Blondyn dopadł ją dosłownie po dwóch sekundach. Chwycił ją w pasie i gwałtownie wziął ją na ręce. Dziewczyna zaczęła piszczeć, a on co jakiś czas klepał ją po tyłku.
- Ross, przestań! - Rozkazała po chwili. Chłopak się głośno zaśmiał.
- Co powiesz na kąpiel w oceanie? - Ruszył brwiami killakrotnie, a ona wzruszyła ramionami. Zarzuciła ręce na jego szyję. - Rocky! Riker! - Wydarł się nagle i gdy tylko to zrobił, jego bracia chwycili swoje dziewczyny na ręce i zaczęli biec w stronę wody. Nastolatki piszczały jak opętane. Najwyraźniej nie miały ochoty na kąpiel. Jednakże muzycy nie dali im się. Cała trójka wbiegła do wody i kiedy sięgała im aż do pasa, na "Trzy" wrzucili nastolatki do wody. Wynurzyły się i zaraz rzuciły się na swoich chłopaków, którzy po chwili byli tak samo mokrzy jak one. Zaczęli się chlapać, śmiać, topić i oczywiście całować, bo jakżeby inaczej. Gdy w miarę ochłonęli, zauważyli, że w ich stronę biegnie Mark z krzyczącą Rydel na rękach.
- Tato, ja nie chcę! - Darła się blondynka, ale on jej nie posłuchał.
- To byłoby nie fair, że twoje przyjaciółki są zmoczone, a ty nie. - Zaśmiał się i Rydel znalazła się w wodzie. - To co synowie, teraz czas na mamę! - Cała trójka spojrzała się na starszą kobietę, siedzącą na krzesełku koło ogniska.
- Szykuj się mamuś! - Krzyknął Ross i wraz z dwoma braćmi i tatą, rzucili się na Stormie, która gdy tylko ich zobaczyła, zaczęła uciekać. Dorwali ją dopiero po dłuższej bieganinie, ale i ona skończyła w oceanie.
- Hej, już... Jesteśmy? - Na plażę wszedł Ryland, prowadząc Savannah za rękę. Trochę się zdziwił, kiedy zobaczył, że przy ognisku nikogo nie ma. 
- Cześć Ryry! - Przywitał się Rocky, biegnąc w ich stronę. Woda kapała z niego jak z kranu. Zatrzymał się kilka metrów przed nimi i poprawił swoją mokrą fryzurę. Koło jego młodszego brata stała dziewczyna jego wzrostu, o ciemnych długich włosach, ubrana w szorty dżinsowe i beżową, długą bluzkę z dłogim rękawem. W lewej ręce trzymała sandałki, zaś w prawej dłoń Rylanda.
- Hej, miło mi cię poznać! - Przed Rocky'ego wbiegł tak samo mokry jak on, Ross. Wyciągnął ku brunetce dłoń. Ta ją uścisnęła i posłała mu szeroki uśmiech.
- Młody, ja chciałem pierwszy zaliczyć! - Oburzył się Rocky. Ross zachichotał i przewrócił oczami.
- Zaliczać to sobie możesz Alex, a nie Savannah, która w ogóle nie pasuje do naszego brata. Jest taka śliczna, ułożona, a nie jak to coś, co stoi koło niej. - Wskazał na młodszego brata.
- Przepraszam cię za nich Sav. - Jęknął Ryland i objął ją ramieniem, prowadząc do ogniska, przy którym zdążyła się zebrać reszta. - Nie słuchaj tego, co o mnie mówią. - powiedział i wskazał na wolne krzesło. - Mamo, tato... Reszto. To jest Savannah. 
- A ja jestem Rydel. - Blondynka podbiegła do dziewczyny i mocno ją przytuliła. - Jestem starszą siostrą Rylanda. Te dwa przygłupy to Ross i Rocky. A to Riker - wskazała na basistę. - Koło niego siedzi jego narzeczona Magda, a obok niej Emma dziewczyna Rossa i Alexa wybranka Rocky'ego.
- Sporo was. - Powiedziała Savannah, siadając na krześle.
- A będzie jeszcze więcej. - Rydel klasnęła w dłonie. - Magda jest w ciąży i będą bliźniaki! - Pisnęła uradowana.
- Naprawdę? - Zapytała zaskoczona. - Magda gratuluję. - Posłała jej szczery uśmiech. - A jeśli mogę spytać... Co to za imię "Magda"?
- Madzia jest Polką. Tak samo jak Emma. - Odpowiedział Riker za swoją narzeczoną, która skarciła go wzrokiem. Ona chciała odpowiedzieć na to pytanie. Chłopak tylko się uśmiechnął i pocałował ją czule.
- Ryland mi mówił, że jest was duzo, ale żebym się nie obawiała niczego, bo jesteście naprawdę mili. - Powiedziała, a reszta zrobiła głośne "awww" w stronę szesnastolatka. 
- To fajnie, że tak o nas opowiadał. - Rzekł Ross ściągając z patyczka pianki i wkładając je między herbatniki, by zrobić tak zwane "smores" - Pianki? - Zaproponował, wyciągając w stronę Savannah torebkę z białymi gąbkami, jak je nazywała Alexa.
- No pewnie. - Odpowiedziała i nabiła kilka na patyczek.
Przez resztę wieczoru bawili się naprawdę niesamowicie. Riker z Rossem przynieśli z samochodu gitary i zagrali między innymi utowry z nowego albumu, a potem przerzucili się na hity z lat 90' takich jak "More than words". Wszyscy głośno śpiewali i wybijali rytm klaszcząc. 
Gdy zbierali się już koło dziesiątej do samochodu, Emma dojrzała znajomą sylwetkę w oddali, która biegła w ich stronę. Był to chłopak, który zawsze biegał wieczorami na obrzeżach plaży. Nie kto inny, jak Gavin oczywiście.
- Hej, Emma! - Krzyknął, gdy dobiegł do ich vana. - Wnioskując, że jeszcze żyję, czytałaś ten list i nie powiedziałaś Rossowi o tym małym zajściu.
- Gavin, jak ja miałam mu powiedzieć? - Zapytała z wyrzutem. Zdecydowanie ściszyła swój ton mówienia.
- W sumie nie wiem. - Westchnął. - Emma, a co ja mam zrobić? Wiesz już, że kocham cię... Bezgranicznie.
- Wiem. - Odpowiedziała spuszczając głowę, ale po chwili ją podniosła, by spojrzeć mu w oczy. - To nie jest łatwe dla mnie, Gavin.
- Dla mnie też nie... - Przerwał na chwilę. Wzrok wbił w ocean. - Jutro wylatuję do Angli. - Emma na te słowa zamarła.
- Co? Na długo? - Zapytała z nadzieją, że to jednak nie o to chodzi.
- Wracam tam, Em. - I ta nadzieja prysnęła. Blondynka przełknęła głośno ślinę. - Muszę już iść. Trzeba skończyć pakowanie i te sprawy. - Zaśmiał się i już chciał biec dalej, ale siednastolatka go powstrzymała. Chciała mu powiedzieć, żeby nie wyjeżdzał, ale zacisnęła usta i nic nie powiedziała. Gavin głośno westchnął i mocno ją przytulił. Serce biło jej jak oszalałe. Nie tylko z powodu, że przytula się z innym chłopakiem  ale też dlatego, że Ross w każdej chwili mógł wyjść z auta i ich nakryć, a tego to ona by nie chciała.
Nagle Gavin nachylił się i znowu to się stało. Pocałowali się. Emma odwzajemniła pocałunek, co spodobało się chłopakowi. Objął ją mocniej w talii i przyciągnął bliżej siebie. W tym momencie Emma usłyszała dźwięk otwieranych drzwi od samochodu.
- Emma! - Krzyknął Ross. Dziewczyna oderwała się gwałtownie od Gavina. Blondyn nie wierzył własnym oczom w to, co zobaczył. 
- Ross, to nie tak, jak myślisz! - Krzyknęła załamana. Osiemnastolatek podszedł do szatyna i wymierzył mu z pięści w twarz. Chłopak zachwiał się. Dołożył mu drugi raz i wtedy poleciał na ziemię. Blondyn zaczął go kopać i przeklinać. Rocky i Riker siłą go odciągnęli od leżącego na chodniku Gavina, któremu krew leciała z nosa, a twarz jego była posiniaczona.
- Jak mogłaś mi to zrobić? - Wyszeptał Ross, którego wciąż trzymali bracia. Emma zauważyła, że z jego oczu płyną łzy. - Jak mogłaś? - szepnął ponownie.
Emma spojrzała na Gavina, który próbował się podnieść, na Rossa, Rikera i Rocky'ego, Rydel stojącą obok nich, Magdę  Alexę i Savannah, które wyglądały z auta... Poczuła silne ukłucie w klatce piersiowej. Spojrzenie jakim darzył ją Ross, mówiło same za siebie. 
Ona go zraniła.
Cierpiał z jej powodu.
Zdradziła go i on ją nakrył.
Zamknęła na chwilę oczy, by nie dać spłynąć łzom, które zaczęły napływać jej do oczu. Gdy je otworzyła, odwróciła się i pobiegła przed siebie. Gwałtownie i szybko. Nie powtrzymała już łez. Leciały jej po policzkach. Słyszała nawoływania Lynchów, ale nie Rossa
Obróciła się na sekundę i zobaczyła, że Rocky stoi dalej niż jego rodzina. Gonił ją.
Ross stał tam, gdzie na początku. Nie ruszył się z miejsca. Nie pobiegł za nią. 
Poczuła jeszcze większy ból i przyspieszyła. Nie wiedziała, gdzie biegnie. Chciała po prostu uciec... od osób, które zraniła.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 75

Tak w ramach rekompensaty :) ... Rozdział 18+

- Hej Riker, masz chwilkę? - zapytała Emma jednocześnie uchylając drzwi od pokoju basisty. Blondyn, który wciąż siedział na parapecie z gitarą, spojrzał na nią, a potem odłożył instrument na stojak. Założył nogę na nogę.
- Pewnie. Co się stało, młoda? - zaśmiał się i poklepał wolne miejsce obok siebie, dając jej znak, aby usiadła. Dziewczyna oparła się o ścianę koło okna, przyciągnęła nogi do siebie i położyła brodę na kolanach. - Ojoj, to chyba jakaś grubsza sprawa. - powiedział, siadając podobnie jak ona. - Co cię trapi? Wiedz, że możesz mi powiedzieć naprawdę wszystko... - Nie dokończył, ponieważ Emma wyciągnęła z kieszeni złożony list od Gavina. Podała go chłopakowi, a ten od razu zaczął go czytać. 
- Riker, potrzebuję twojej pomocy. - jęknęła dziewczyna i wbiła wzrok w blondyna, który miał zmarszczone brwi i oczy wielkie jak guziki. Gdy skończył, zaczął analizować to, co napisał Gavin.
- Kiedy była ta wymiana? - zapytał, zagłębiając się w jego treści.
- Ojej... Niecałe pięć lat temu. Ja miałam trzynaście lat, a on siedemnaście. 
- Ile trwała ta wymiana?
- Pojechałam do Anglii na dwa tygodnie. Istotnym faktem jest to, że mieszkałam u niego w domu przez ten czas. - Riker na te słowa rozdziawił usta ze zdziwienia, a list bezwładnie spadł na parapet, na którym siedzieli. - No co? Szkoły nie było stać na rezerwacje pokoi w hotelu dla prawie czterdziestu osób na dwa tygodnie. Przydzielono nam domy Anglików i akurat mi trafił się Gavin, który mieszkał ze swoimi dwiema siostrami w domu wielkim jak cholera. Na moje szczęście nie musiałam spać z nim w jednym łóżku. - zaśmiała się. - Ale zawsze rano przynosił mi śniadanie do sypialni, co było naprawdę miłym gestem z jego strony. 
- Jak chcesz mogę wytresować Rossa tak, aby też przynosił ci posiłki do łóżka, zanosił cię do łazienki wieczorem... Masował ci stopy i tego typu sprawy. - Posłał jej rozbawione spojrzenie. 
- Byłoby miło. - zachichotała. - Ale wróćmy do tego listu. Co ja mam zrobić? Gavin mnie kocha...
- I pocałowaliście się. - dodał zamyślony. 
- Dokładnie. Na dodatek przyznam ci, że podobał mi się on.
- Kto? Gavin? - pisnął blondyn.
- Nie jełopie! - Uderzyła go w kolano. - Pocałunek. 
- Słuchaj, według mnie nie powinnaś mówić tego Rossowi. Taki pocałunek nic nie znaczył. Staraj się o nim nie myśleć i po prostu żyć dalej.
- Muszę czymś innym zająć moje myśli. - westchnęła i oparła głowę o szybę. 
- Jak chcesz mogę ciebie pocałować i wtedy nie będziesz myślała o Gavinie, tylko o mnie. - zaśmiał się, a Emma pokiwała głową z bezsilności. 
- Póki co mam dosyć całowania innych chłopaków niż Ross. - powiedziała i sięgnęła po list, leżący w ich nogach. - Mógłbyś to gdzieś schować albo najlepiej spalić, a popiół z tego gdzieś wysypać?
- Nie chcesz tego zachować? - zadziwił się starszy. Dziewczyna pokiwała energicznie głową. - Jak chcesz. - odparł i już chciał wstawać, ale Emma chwyciła go za nadgarstek i pociągnęła z powrotem na miejsce. 
- Gdyby Ross dowiedział się o tym pocałunku i Gavinie, jak myślisz, jakby zareagował? - zapytała, zakładając sobie kosmyk włosów za ucho. Riker chwilę błądził wzrokiem po swoim pokoju, ale potem spojrzał w oczy dziewczynie. 
- Pewnie dotknęłoby go to, bo kocha ciebie ponad życie, ale przeszłoby mu najpóźniej po tygodniu. Wiesz, on nie potrafi się na ciebie długo gniewać. - Uniósł kilkakrotnie brwi i dostał w przedramię od blondynki. - Dowodem na to jest fakt, że ma multum twoich zdjęć nie tylko w telefonie i przegląda je gdy tylko nie ma ciebie przy nim. - wyszeptał i z powrotem sięgnął po gitarę. Ponownie zaczął grać akordy i zerkał do notesu na tekst autorstwa jego młodszej siostry. Emma przyglądała się temu przez chwilę, a potem wstała i ruszyła ku drzwiom od pokoju. Miała niezły mętlik w głowie i nie miała pomysłu jak go rozwiązać.
- Hej Emma! - krzyknął nagle Riker zrywając się z miejsca. - Może na poprawę twojego humoru zrobię ci deser lodowy? Rydel kupiła ostatnio kilka pudełek lodów. Co ty na to?
- Mi pasuje. - Zaśmiała się, a Riker chwycił ją za nadgarstek i zaprowadził na parter do kuchni. Dziewczyna wyciągnęła z szafki dwa półmiski, a blondyn trzy pudełka lodów z zamrażarki. 
- Jakie wolisz czekoladowo-waniliowe, pistacjowe, czy owoce leśne? - Spytał przeglądając wieczka od opakowań.
- Zmieszaj czekoladowo-waniliowe z pistacjowymi. Zaszalejmy! - Krzyknęła roześmiana, wyciągając łyżeczki deserowe z szuflady na sztućce.
- Już się robi, skarbie. - Odkrzyknął, a Emma nie ukrywała swojego rozbawienia.
- Skarbie? Naprawdę? 
- Aj, no tak. Przepraszam. Tylko Ross może tak do ciebie mówić... - Podniósł ręce do góry w geście obrony. - Ross i Gavin oczywiście. - Wytknął jej język, jak mały chłopczyk i rzucił się biegiem, bo Emma zaczęła go gonić z łyżeczką do formowania i nakładania gałek lodów.
- Riker to był cios poniżej pasa! - Wydarła się i skoczyła mu na plecy. Chwyciła go rękoma za szyję, a nogi oplotła wokół jego bioder. Chłopak zachwiał się z powodu tak gwałtownego ataku ze strony siedemnastolatki i prawie runąłby na ziemię, gdyby nie nagłe otwarcie drzwi wejściowych, w których stanęli Ellington, Ross, Rydel i Rocky, który wrócił z randki z Alexą.
- Widzę, że tutaj zabawa się rozkręca. - Zaśmiał się perkusista i chwycił Emmę w talii. Ta była zmuszona do puszczenia Rikera. Brunet przerzucił ją sobie jak lalkę przez ramię.
- Ross! Pomocy! Ross! - Darła się, kiedy Ellington kierował się na patio. Oczywiste było, że chce wrzucić blondynkę do wody.
- Teraz to "Ross pomocy", tak? - zaśmiał się, opierając o framugę od otwartych drzwi na taras. - Dawaj Ellington! Wrzuć ją do tej wody! Masz moje pozwolenie! - krzyknął zakładając ręce na klatce piersiowej.
- ROSS! - wybuchła oburzona Emma - Dzisiaj śpisz na podłodze w twoim pokoju, a ja będę spała nago w twoim łóżku. Nawet nie waż się mnie dotykać!
- Co? - pisnął blondyn odrywając plecy od framugi. W tej samej chwili dziewczyna znalazła się w chlorowanej wodzie. - Jak mogłeś ją wrzucić patafianie?! - krzyknął do bruneta, który trząsł się ze śmiechu. 
- Ej, przecież mi pozwoliłeś! - Podniósł ręce do góry. - Leć do niej. Może jest jeszcze szansa na małe macanko w nocy! - Zaśmiał się, a ten ściągnął w biegu swoją koszulę i wskoczył na główkę do basenu. Chwycił Emmę w pasie i wypłynął z nią na powierzchnię. 
- Nawet mnie nie dotykaj, zdrajco! - krzyknęła roześmiana, ale on jej nie posłuchał. Przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie i wpił się w jej usta. Ona przechyliła głowę do tyłu, a swoje ręce przeniosła za kark blondyna. Poczuła te magiczne motyle w jej brzuchu, kiedy Ross delikatnie pieścił jej język swoim. Zamruczała z zadowolenia i otworzyła oczy, kiedy się od niej odsunął. 
- Umm... Ross? - jęknęła, przejechawszy palcami po jego włosach. - Nie zmoczyłeś ich przed wskokiem do chlorowanej wody, prawda? - Rossowi mina zrzedła i wybałuszył oczy. - Czyli nie. - zaśmiała się. 
- Są bardzo zielone? - spytał, zaciskając palce na koszuli dziewczyny. 
- W sumie... Nieee... Dobra, tak. Bardzo. - odpowiedziała zawahanie i w tym samym momencie Ross rzucił się ku krawędzi basenu i w trymiga z niego wyskoczył. 
- Rydel powiedz, że twój szampon do włosów rozjaśnionych się jeszcze nie skończył! - Chwycił siostrę za ramiona, a z jej twarzy wciąż nie schodził uśmiech. 
- Co jak co Ross, ale w zielonym ci do twarzy. - Dogryzł mu Rocky, który szturchnął łokciem Rikera. 
- Chodź Emma. Pójdziemy dokończyć nasz deser i pozwolimy Rossowi ogarnąć swoje kłaki. - Starszy podszedł do krawędzi i wyciągnął ku siedemnastolatce rękę. Ona go chwyciła i już po chwili stała na kafelkach tarasowych. 
- Jaki deser robicie? - Zaciekawił się Ellington wraz z Rockym. - My też chcielibyśmy go zjeść. 
- Deser lodowy z bitą śmietaną. - Emma posłała im szeroki uśmiech. - Rydel, nie mieliście jechać na miejski basen? - zwróciła się do siedzącej na fotelu wiklinowym blondynki. 
- Mieliśmy, ale po drodze spotkaliśmy Rocky'iego i jakoś tak nam się odechciało. - Zaśmiała się. - Ross, idź do mojej łazienki i w szafce nad wanną powinien być ten szampon. Zaraz przyjdę i pomogę ci zmyć tę zieleń. - Popchnęła brata w stronę salonu, a sama poszła do komórki i przyniosła z niej ręcznik dla Emmy. Skierowała się po schodach na piętro i zwolniła tempo przy drzwiach od pokoju Rikera. Były one uchylone. Dwudziestolatka weszła powoli do środka i zobaczyła Rossa, który stał przy oknie z kartką w ręku. Poczuła, że żołądek podchodzi jej do gardła. Osiemnastolatek usłyszał skrzypnięcie podłogi i odwrócił się w stronę siostry. 
- Co czytasz? - spytała, podchodząc bliżej niego. 
- Najwyraźniej tekst nowej piosenki. - odpowiedział zadowolony. Rydel odetchnęła ponownie z ulgą. Myślała, że jej brat dorwał się do listu Gavina. Na szczęście tak się nie stało. Chwyciła chłopaka za rękę i wyciągnęła z pokoju basisty. - Ta nowa piosenka fajnie się zapowiada. 
- Wiem. Pomagałam w jej tworzeniu. - Zaśmiała się. - A teraz wskakuj tutaj i nachyl się nad wanną. Mam nadzieję, że tego szamponu starczy na te twoje kłaki. - Osiemnastolatek posłusznie wykonał polecenie siostry. Uklęknął przed wanną, oparł się o nią klatką piersiową tak, że jego głowa była w wannie. 
- Wisisz mi osiem dolców za ten szampon. - ostrzegła go i włączyła wodę. Chłopak tylko się zaśmiał. 

- To musi być słodka zemsta, skoro pozwolił cię wrzucić do basenu z zimną wodą. - Rydel zaprowadziła Emmę do swojego pokoju i razem usiadły na jej łóżku. Chwilę dyskutowały o nowej piosence, nadchodzącej imprezie Disneya oraz wywiadach, które odbędą się jakoś w tygodniu. 
- Oj tak, bardzo słodka. - Siedemnastolatka zatarła ręce i zaśmiała się po chwili. - Dobra, ja lecę się umyć. - Przytuliła przyjaciółkę i już chciała wychodzić z jej pokoju, ale ta ją zatrzymała.
- Weź prysznic w mojej łazience. - Rzuciła w nią ręcznikiem. - Użyj tego truskawkowo-malinowego żelu pod prysznic. To jeszcze bardziej rozzłości Rossa, że nie może ciebie dotykać. - Uśmiechnęła się szyderczo i siedemnastolatka zniknęła za drzwiami. Tak jak doradziła jej Rydel, użyła tego owocowego żelu pod prysznic i okryta tylko szlafrokiem w kolorze pudrowego różu, ze swoimi ubraniami w ręku poszła do pokoju Rossa. Blondyn stał przy komodzie i najwyraźniej wybierał bokserki do spania. Na podłodze koło łóżka leżała poduszka, koc i Luna.
- Brałaś prysznic u Rydel? - spytał, zamknąwszy szufladę. Odwrócił się do niej i zlustrował ją powoli od głowy aż po stopy. Emma poczuła przyjemne mrowienie w podbrzuszu, spowodowane przeszywającym ją wzrokiem Rossa. 
- Skąd wiesz, że u niej? - Odwróciła się do niego plecami i skierowała się w stronę krzesła, by na nim położyć swoje ubrania.
- Szlafrok cię zdradził. - zaśmiał się i podszedł do niej. Chwycił ją w biodrach i kciukiem delikatnie gładził pasek od mięciutkiego szlafroku. - Nie zrobisz mi tego, prawda? - Spojrzał na nią swoimi piwnymi oczami. W sekundę podjęła decyzję. Jednym ruchem przyciągnęła go do siebie i bez chwili zawahania przycisnęła jego usta do swoich. Zaczęła całować go z taką pasją, że sama była zaskoczona swoją namiętnością. Odwzajemnił jej pocałunek równie silnie i emocjonalnie. Czuła, że jest tak samo podniecony jak ona. Przygryzła jego dolną wargę. Przycisnął ją do siebie i zamruczał jej do ucha. Po kręgosłupie przeszły jej ciarki. Odsunęła go energicznie od siebie i spojrzała mu w oczy, w których nieprzenikniona już czerń pulsowała pożądaniem.  Z powagą świdrował ją spojrzeniem, które ukazywało jego podniecenie. Chwycił palcami pasek od szlafroka i delikatnie go pociągnął, rozwiązując go. Przywarł ustami do niej i powolnymi ruchami ściągał materiał z jej ramion. Po chwili stała przed nim kompletnie naga. Jednym ruchem zdjął przez głowę swoją koszulę, którą rzucił gdzieś w kąt. Szybko pozbył się swoich spodni, i bokserek, które wylądowały tam gdzie koszula. Emma ledwo zdążyła objąć wzrokiem jego niezwykle męskie, nagie ciało, gdy stanął tuż przy niej i ponownie zaczął namiętnie całować jej usta. Jego wargi wpijały się w jej, podczas gdy dłońmi pożądliwie i zachłannie dotykał jej ciała. Przyległa do niego całą sobą. Czuła się przy nim krucha i uległa. Pragnęła go tak bardzo, że wszystko inne było mi już całkowicie obojętne, chciała tylko, żeby wziął ją tu i teraz. Popchnęła go i całym swoim ciężarem zmusiła do położenia się na łóżku. Leżeli przy sobie i zachłannie pieścili się wzajemnie. Emma miała ochotę zacząć prosić go, żeby w końcu to zrobił, ale nie musiała długo czekać. Ross nagle podniósł się na rękach i sięgnął do szafki nocnej po opakowanie prezerwatyw. Wyjął jedną foliową paczuszkę, a resztę szybko wrzucił z powrotem do środka szuflady. Rozerwał opakowanie zębami, wywołując tym jeszcze większe podniecenie siedemnastolatki. Z jej ust wydał się cichy jęk. Ross pogłaskał ją jedną dłonią po włosach.
- Już skarbie. - szepnął i musnął ją w usta. Odsunął się jeszcze dalej od niej. Ona zamknęła oczy i po chwili poczuła, jak materac ponownie się ugina pod ciężarem blondyna. Złapał ją za uda, rozchylił, położył się między nimi, wcześniej umieszczając swoje ręce po obu stronach jej głowy. Naparł na nią całym swoim ciężarem, przyciskając mocno do siebie i zaczął ją kochać szybko i namiętnie. Jego ruchy na początku były powolne, a potem szybkie, rytmiczne. Czuła na przemian jego pocałunki i ciężki, gorący oddech na swojej szyi, uchu, ustach, ramionach. Przyciskała go z całych sił do siebie, chciała żeby był jak najbliżej, poczuć jego ciepło, bliskość, namiętność. Całowała każdy kawałek ciała, jaki tylko miała w zasięgu ust i patrzyła w jego czarne, płonące z pożądania oczy. Nie odrywając wzroku od jej twarzy, splótł swoje dłonie z jej i silnie przygwoździł jej ręce do materaca. Doszedł w tej pozycji wciąż patrząc jej w oczy.
Leżeli obok siebie na plecach spoceni, wyczerpani, zaspokojeni sobą. Seks z Rossem był o wiele bardziej intensywny i namiętny od tego, który dotychczas znała siedemnastolatka. Spojrzała na niego z ukosa. Posłał jej delikatny, niewinny uśmieszek i pocałował w czoło. Ona wtuliła się w jego pierś, a on objął ją ramieniem.
- Kocham cię jak wariat. - szepnął, wciąż jeszcze ciężko oddychając. Dziewczyna cicho westchnęła i ucałowała go w klatkę piersiową. Nie miała siły nawet się podnieść i wycałować za to, co powiedział. Jedynie mocniej go ścisnęła i dopiero po kilku minutach szepnęła:
- Ja też ciebie kocham.

Już od ósmej rano w domu Lynchów panował istny harmider. Wszyscy gdzieś biegali, w pośpiechu coś jedli, przebierali się... Wszyscy oprócz Emmy, która leniwie schodziła ze schodów. 
- Dzień dobry, rodzinko. - przywitała się, gdy przekroczyła próg kuchni. Zastała w niej Rydel i Rossa. Jej chłopak stał przy kuchence w samych bokserkach, a jego siostra była już ubrana, umalowana i uczesana. 
- Dzień doberek, kochana. - zaświergotała rozpromieniona dwudziestolatka, odwracając się do niej. Podeszła bliżej i mocno ją przytuliła. - Ross się już chwalił chłopakom. - szepnęła, śmiejąc się. - Jeszcze kilka takich akcji i zapomnisz o Sam Wiesz Kim. - Puściła ją i wróciła do blatu kuchennego. 
- Jak się spało, słońce? - Ross objął ją od tyłu i oparł brodę na jej głowie. Po plecach dziewczyny przeszły przyjemne ciarki. 
- Dobrze. - odpowiedziała, ściskając palcami wielkie, męskie dłonie Rossa, które obejmowały ją w pasie. Nagle obrócił ją twarzą ku sobie. 
- Coś cię boli? Zrobiłem ci wczoraj jakąś krzywdę? - Musnął opuszkami palców jej policzek. 
- Ross, to nie był mój pierwszy raz. - zaśmiała się, widząc zatroskaną minę chłopaka. 
- Wiem, że nie był, ale wczoraj jakoś miałem dziwnie dużo siły. Bałem się później, że może ciebie to bolało. Nie odzywałaś się do mnie... - Posmutniał, a blond grzywka opadła mu na czoło, lekko zakrywając jego ciemne oczy. 
- Byłam po prostu zmęczona. - Uniosła jego głowę za podbródek. - Wczoraj było cudownie. - szepnęła i wtuliła się w niego. Nagle do kuchni wleciała reszta familii krzycząc i śmiejąc się. Gdy zobaczyli przytulonych do siebie Rossa i Emmę na ich twarzach zagościły dziwne uśmiechy, których nastolatka jeszcze nigdy wcześniej nie widziała. Ross natomiast wiedział co się święci.
- Ohhh Ross... Ohh... - jęknął nagle Rocky, a reszta wybuchła głośnym śmiechem. - Ohh... Ah... Ludzie, wczoraj się spać nie dało! - krzyknął rozżalony dziewiętnastolatek i padł na krzesło przy wysepce kuchennej. 
- Ja tam wczoraj nic nie słyszałem. - zaśmiał się Ryland. - I to chyba dobrze. 
- No jak się wraca o trzeciej nad ranem to się nie dziwię. - powiedział Riker z poważnym wyrazem twarzy. - Młody, jeżeli jeszcze raz tak późno wrócisz do domu, powiem to rodzicom i już nie będzie tak fajnie. Kumasz? - Nastolatek pokiwał energicznie głową.
- To rodzice o tym nie wiedzą? - zdziwiła się Rydel. - Riker! Mówiłeś, że im o tym powiedziałeś! - oburzyła się i założyła ręce na klatce piersiowej. 
- Nie chcę być takim kablem jakim ty zawsze byłaś, siostra. - zaśmiał się i podszedł do niej, by ją objąć. - Kiedy w wieku szesnastu lat wracałem do domu nad ranem, ty zawsze biegłaś do mamy i jej skarżyłaś na mnie. 
- Po to ma się swój dom, żeby w nim spać, a nie się szlajać po mieście i nie wiadomo co robić! - krzyknęła już poirytowana. 
- Rydel uciszysz się, jeżeli ci powiem, że byłem u koleżanki? - spytał Ryland dość obojętnie i w tym momencie dwudziestolatka upuściła talerz, który trzymała w ręce, Rocky'iemu wypadł widelec, którym wyjadał kawałki ananasa z półmiska, Riker rozdziawił usta ze zdziwienia, a Ross i Emma znieruchomieli. 
- Że gdzie byłeś? - zapytał zaskoczony Rocky. Wpatrywał się w młodszego o trzy lata brata, jak w malowany obraz.
- Byłem u Savanny. Jest starsza ode mnie o pół roku żeby nie było i poznaliśmy się jakiś tydzień temu w Starbucksie w centrum handlowym. - odpowiedział i posłał swojej siostrze szeroki uśmiech.
- Masz jej numer telefonu? - Blondynka podeszła do niego z założonymi rękoma na biodrach.
- Oczywiście, że mam. - powiedział z dumą. Rocky z Rikerem i Rossem cicho się zaśmiali. - Co? - zdziwił się Ryland.
- Zaczynają się kłopoty... - zanucił Rocky i wrócił do wyjadania ananasa. 
- Żadne kłopoty. - skarciła ich dwudziestolatka. - Daj mi jej numer, albo zaproś ją jutro na ognisko do nas. 
- Jutro robimy ognisko?! - krzyknął zadowolony Ross, cały czas nie wypuszczając Emmy ze swoich objęć. Dziewczyna stała tak przytulona do jego nagiej klatki piersiowej i wdychała zapach jego jakże mocnych perfum. 
- W sumie to dobry pomysł. - odezwał się Rocky. - Zaprosimy jeszcze Alexę. Ellington pewnie z chęcią wpadnie...
- Raczej wątpię. - przerwała mu Rydel. - Powiedział mi wczoraj wieczorem, że dzisiaj i jutro opiekuje się z mamą swoim chorym dziadkiem. - powiedziała wyraźnie smutna. Emma od razu odskoczyła od zaskoczonego tym ruchem Rossa i przytuliła przyjaciółkę. 
- Dells, spokojnie. Uśmiechnij się. - Spojrzała na blondynkę. - Wiesz, że... - Nie dokończyła, ponieważ przerwał jej dzwonek do drzwi. Przeleciała wzrokiem po wszystkich i jakoś nikt nie wykazywał większych chęci, żeby wyjść z kuchni i zobaczyć, kto przyszedł. Siedemnastolatka zaśmiała się i ruszyła ku drzwiom wejściowym. Przekręciła zamek i je otworzyła.
- Sebastian?! - pisnęła zaskoczona. - Co ty tutaj robisz?! - krzyknęła uśmiechnięta.
- To już nie mogę od tak przylecieć do mojej siostry, która mieszka w Stanach? - zaśmiał się i szybko przekroczył próg drzwi. Chwycił nastolatkę w pasie i obrócił się wokół własnej osi. - Jeszcze kogoś ze sobą przywiozłem. - szepnął jej do ucha, gdy nagle wbiegła rodzina Lynch. Wyglądali na bardzo zdziwionych przyjazdem Sebastiana, ale zaraz serdecznie go powitali, gdy Riker zabrał jego walizki z przedsionku do salonu, jego mina spoważniała. Przez próg ich drzwi przeszedł Adam. 
- To o nim wspominałeś? - zapytała szeptem Emma. Sebastian pokiwał głową, przymykając jedno oko. Ten gest oznaczał, że prawie o to chodziło. 
- Przepraszam, że tak bez zapowiedzi Riker, ale przywiozłem tobie kogoś... - powiedział i odwrócił się w stronę drzwi. Starszy blondyn wykonał kilka kroków w jego stronę, gdy nagle przystanął. Zobaczył te piękne, długie brązowe włosy, te czekoladowe oczy, który patrzyły na niego błagalnie, jakby chciały wykrzyczeć "Przepraszam!', te zaróżowione, piękne usta... Powolnie szła w jego stronę, prowadzona za rękę przez Adama. Na jej twarzy gościł delikatny uśmiech. 
- Magda? - Ku swojemu zaskoczeniu zapytał, zamiast po prostu powiedzieć jej imię. Nie wierzył, że stoi ona teraz przed nim, że przyleciała taki kawał dla niego. Że teraz może ją przytulić, pocałować... Zamiast do niej podejść, stał jak słup soli i patrzył na nią z poważnym wyrazem twarzy.
- Cześć, Riker. - szepnęła i chwyciła go za dłoń, splatając ich palce razem.

niedziela, 5 lipca 2015

Tak dla jasności!

Przez pewien okres blog był usunięty i nie miałam w planach odblokować go, ponieważ ja moją karierę na bloggerze chciałam skończyć już na stałe. Aktualnie w moim życiu jest jakaś katastrofa. Mam taki mętlik w głowie, jak jeszcze nigdy, dlatego postanowiłam to opowiadanie usunąć. Przepraszam Was, że zrobiłam to bez jakiegokolwiek odzewu z mojej strony. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego tak zrobiłam... 
Przez ostatnie kilka dni odkąd usunęłam bloga byłam dręczona przez moje przyjaciółki. Kazały  mi go przywrócić siłą... I udało im się to. 
Jeśli chodzi o rozdział. Możliwe, że ukaże się w przyszłym tygodniu (tak moje przyjaciółki mnie do tego zmusiły. Stały nade mną kiedy pisałam rozdział)
Wiem, że usunięciem bloga straciłam wielu czytelników, ale hej! To nie jest moja wina, że moje życie potoczyło się w tę stronę. Rozumiem, że wielu z Was irytuje moje zachowanie. Ja nic nie poradzę. 
Powiem wprost, taka jestem i tyle. Jeżeli to Wam nie pasuje, to papa! 
Jeżeli chodzi o koncert R5 w Wawie 30 września... Nie spotkamy się tam. Tradycyjnie nie jadę tam. Gdyby to było gdzieś bliżej (Trójmiasto) i może w weekend to pojechałabym. No, ale że jest tak jak jest... To nie jadę.
Trzymajcie się kochani!
Do następnego rozdziału!! <33
~Julia

niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 74

- Emma, co jest? - zapytała producentka sesji, stojąc zaraz za monitorami komputerów. Jej uwagę przykuła smutna mina nastolatki, która towarzyszyła jej od przyjazdu. Znajdowali się w studiu fotograficznym, gdzie R5 kończyło właśnie swoje grupowe zdjęcia. Przyszedł czas na portrety i pojedyncze ujęcia. 
- Wszystko jest dobrze. - odpowiedziała i posłała kobiecie wymuszony uśmiech. Unikając jej spojrzenia, nachyliła się nad bufetem i zaczęła wcinać ciasto Tiramisu, które było rozłożone na talerzach. Cały czas czuła się jakaś nieswoja, spięta. Od jej pocałunku z Gavinem minęły już dwa dni i wiedziała o nim tylko Rydel, której zwierzyła się od razu po wejściu do domu. Pokazała jej smsa wysłanego przez chłopaka. Jej reakcja była przewidywalna...
"- I co z tym zrobisz? - zapytała, opierając się o ścianę za łóżkiem. Wbiła wzrok w przyjaciółkę.
- Dells, nie mam pojęcia. Najgorsze w tym jest to, że ten pocałunek mi się podobał, a nie powinien, bo kocham Rossa i jestem z nim szczęśliwa. 
- A może to już ten czas? 
- Jaki czas? - pisnęła i wybałuszyła oczy ze zdziwienia.
- Może twoje serce postanowiło się przerzucić już na kogoś innego...
- Chyba żartujesz! - krzyknęła zła i poderwała się z łóżka, na którym do tej pory siedziała. - Kocham Rossa. Gdyby teraz tu wpadł z pierścionkiem i zaproponował mi małżeństwo, zgodziłabym się i wyszłabym za niego od razu jutro. Wiesz przecież, że dla niego zrobię wszystko, byle był szczęśliwy. 
- Wiem to, Em. Wiem. - zamyśliła się starsza.
- To proszę pomóż mi. Zachowałam się jak jakaś suka, a nie jego dziewczyna. Zdradziłam go, rozumiesz?! - wykrzyczała i w tym momencie drzwi do pokoju się otworzyły. Wszedł Ross ze spuszczoną głową. Zamknął za sobą, a Emma myślała, że zaraz zemdleje. Chłopak podszedł do niej i gwałtownie wyciągnął rękę zza pleców. Nastolatka odruchowo zamknęła oczy, bojąc się, że ją uderzy. 
- Który film wolisz? - zapytał nagle. Blondynka spojrzała na jego dłoń, w której tkwiły dwa opakowania z filmami. - Byłem w wypożyczalni i tylko te dwa były w miarę interesujące. To jak? - Dziewczyna odetchnęła z ulgą i posłała proszące spojrzenie Rydel. 
- W sumie możemy obejrzeć te dwa. - odpowiedziała po chwili zastanowienia. - Idź przygotuj popcorn, a ja zaraz przyjdę. 
- Już lecę, skarbeczku. - Pocałował ją mocno w policzek i wybiegł z pokoju siostry. 
- Lepiej będzie, jak nie będziesz mu o tym mówiła. - wyszeptała Rydel, stając naprzeciwko niej. Chwyciła ją za ramiona. - A o Gavinie i tym pocałunku zapomnij. Jeśli będzie chciał się z tobą skontaktować, po prostu odmów. 
- Ale ja... - jęknęła siedemnastolatka, ale starsza jej przerwała. 
- Musisz wybrać. Albo Ross, albo Gavin."
Ostatnie słowa Rydel tkwiły jej w głowie cały ten czas. Co prawda Gavin dzwonił do niej kilkukrotnie, ale ona posłuchała Rydel i nie odbierała. Nie odbyło się także bez smsów od chłopaka, w których przepraszał za swoje zachowanie tamtego wieczoru. Emmie zrobiło się głupio, że tak go traktuje, ale nie miała innego wyjścia. Chcąc być z Rossem, musiała wyeliminować Gavina dla świętego spokoju. 
- Jak tam, bejbe? - Z zamyślenia wybił ją głos Rossa. Talerzyk z Tiramisu spadł jej na stół, robiąc przy tym sporo bałaganu i hałasu. Wszyscy przenieśli wzrok na nich. 
- Przepraszam! - krzyknęła Emma i zaczęła zbierać resztki ciasta, które jakimś cudem znalazły się również na podłodze. 
- Wszystko dobrze? - zapytał Ross, pomagając jej zbierać deser. - Wyglądasz jakoś blado. 
- Jestem po prostu zmęczona. Już dawno nie byłam na nogach o szóstej rano. Poza tym, wczoraj z Rydel zrobiłyśmy sobie babski wieczorek i poszłyśmy późno spać. - zaśmiała się lekko. Chłopak widząc uśmiech na twarzy swojej dziewczyny, trochę się rozluźnił. Wziął do ręki butelkę z Fantą ze stołu. 
- Niech ci będzie. - westchnął i jego wzrok przykuł Riker, który chodził non stop z telefonem przy uchu. Z tego co było mu wiadomo, jego brat próbował się dodzwonić do kogoś z rodziny Magdy, aby zdobyć jej nowy adres. 
- Ma już jakieś namiary? - zapytała Emma, spoglądając to na Rossa, to na coraz bardziej zdenerwowanego Rikera. 
- Jeszcze nic. W sumie nie wiem, dlaczego on tak usilnie stara się zdobyć ten adres, skoro za trzy tygodnie mamy koncert w Warszawie. Wie, gdzie mieszkają jej rodzice, także bez problemu może tam pojechać podczas naszego pobytu i wycisnąć z nich jej adres zamieszkania. 
- Riker rozmawiał z Magdą? - zapytała ponownie po chwili zastanowienia. 
- Wczoraj słyszałem, że tak. Najpierw się na nią wydzierał, ale potem złagodniał i dyskutował z nią prawie do trzeciej nad ranem. - przerwał, biorąc łyk napoju gazowanego. - Dobra teraz nasza kolej, Em. Gotowa na mistrzowską sesję zdjęciową?
- Szczerze? Nie. Ostrzegam, że może być naprawdę źle z tymi zdjęciami. - Chłopak na te słowa wywróciła oczami. 
- Będzie dobrze, zobaczysz. - szepnął i objął ją ramieniem, prowadząc przed obiektyw aparatu. 
- A więc... Emma stań obok Rossa i obejmij go za kark, a ty Ross prawą ręką przyciągnij ją do siebie tak, abyście przylegali do siebie bokiem. - rozkazała pani fotograf. Para wykonała to i zaraz dziewczynę oślepił blask lamp. Zamrugała kilkakrotnie oczami. - A teraz Emma pocałuj go w policzek. 
- Może od razu w usta? - zapytał Ross, szczerząc się szeroko. Kobieta cicho się zaśmiała.
- Małymi kroczkami. Najpierw policzek. - rozkazała i Emma od razu to wykonała. 
Późniejsze pozy do zdjęć nie były aż takie dziwne, jak to sobie siedemnastolatka wyobrażała. Ross podnosił ją na ręce, ona wieszała się mu na szyi, całowali się, przytulali. Nie obyło się bez komentarzy ze strony reszty zespoły, którzy uwielbiali podziwiać Rommę w akcji. Emma co chwilę zerkała na Rydel, która puszczała jej oko, informując, że wszystko będzie dobrze. Dotyczyło to oczywiście pocałunku z Gavinem. Nastolatka nawet będąc naprawdę blisko Rossa, nie mogła zapomnieć o tym, co się wydarzyło dwa dni temu. Patrząc w oczy Rossa, miała wrażenie, że on wie co się wydarzyło. 
- Kochani mamy to! - krzyknęła producentka, podchodząc do zespołu. - Dziękuję wam za tę sesję. 
- To my dziękujemy. - Riker uścisnął dłoń kobiecie i wyszedł, a za nim reszta. Blondyn spojrzał na ekran swojego telefonu. Dochodziła czwarta po południu. Dziesięć bitych godzin spędzili w studio. 

- Ja wychodzę! - krzyknął Rocky, zbiegając po schodach w ekspresowym tempie. Rydel, która siedziała na kanapie z Ellingtonem spojrzała na niego z wielkim uśmiechem na twarzy. 
- A dokąd to? - zaśmiała się i wstała, by podejść do młodszego, choć wyższego od niej brata. 
- Jadę na kręgle. - odpowiedział. Gwałtownie zerwał z wieszaczka kluczyki od swojego samochodu i chciał już wybiec z domu, ale siostra chwyciła go za dłoń i przyciągnęła do siebie. Wtuliła się w niego. 
- Mój młodszy braciszek idzie na randkę. - westchnęła rozanielona i mocniej objęła chłopaka w pasie. Ten cicho się zaśmiał, zarzucając jej ręce na talię. 
- Skąd wiesz, że idę na randkę? - zapytał, a ona uniosła głowę by spojrzeć na niego. 
- Pierwsze: Ładnie ułożone włosy. Drugie: Masz na sobie koszulę. Trzecie: Czuję perfumy, które kupiłam ci dwa lata temu na gwiazdkę. Wątpię, że odpicowałeś się tak dla zwykłego wyjścia z kumplami. 
- Dobra sis. Masz mnie. - Uniósł ręce do góry w geście poddania się. - A teraz mogę już iść? Muszę jeszcze zatankować auto. 
- Jasne. Pędź! Takich dziewczyn jak Lex jest mało! - wykrzyczała, a brunet pocałował ją w czoło i wyszedł. Blondynka odwróciła się w stronę kanapy, na której siedział przyglądający jej się Ellingtona. - Co? - zapytała, widząc, że ten nie odrywa od niej wzroku. Powoli wstał na nogi i podszedł do niej. 
- Piękna jesteś, wiesz? - szepnął i musnął jej usta swoimi wargami. - Nie wierzę, że za niecałe cztery miesiące bierzemy ślub. To jest coś niezwykłego. - Objął ją w talii. 
- Trochę się boję. - jęknęła dziewczyna i przygryzła dolną wargę. 
- Czego się obawiasz? - zdziwił się chłopak, ciągnąc ją za rękę w stronę kanapy. Usiadła mu na kolanach, a jej ręce znajdowały się za jego szyją. 
- Boję się, że może nie jesteśmy gotowi do wspólnego życia...
- Delly, a co było do tej pory? Spędzamy razem więcej czasu niż niejedno małżeństwo. - zaśmiał się i założył blondynce kosmyk włosów za ucho. - Wiem o tobie wszystko. - dodał po chwili. 
- Chyba masz rację. - westchnęła. 
- Nie zadręczaj się niepotrzebnie. Nie ma czego się bać. Mogę ci teraz powiedzieć, że jeżeli odbije mi palma, masz moje pozwolenie, aby mi przywalić. - powiedział z poważnym wyrazem twarzy. Dziewczyna zaczęła się głośno śmiać. 
- Zapamiętam to sobie. - odparła, krztusząc się śmiechem. - Tak zmieniając temat, gdzie reszta rodzinki?
- Z tego co wiem Rocky przed chwilą wyszedł, Ryland powiedział, że jedzie na skatepark, Emma z Rossem siedzą u góry, tak samo jak twoi rodzice, a Riker... Riker pewnie jest u siebie.
- Powinnam do niego pójść. - Odsunęła się gwałtownie od swojego narzeczonego. - Muszę z nim porozmawiać, a potem wrócę do ciebie i coś razem porobimy. Może być? - Posłała mu szeroki uśmiech.
- Mam przygotować gumki? - zapytał, tłumiąc w sobie śmiech. Zaraz dostał po głowie poduszką i padł jak kłoda na kanapę. - Uznam to za tak. - zachichotał, a Rydel wywróciła oczami i pobiegła po schodach na górę. Zwolniła przy drzwiach od pokoju Rossa i przysłuchiwała się rozmowie. Po chwili doszła do wniosku, że oglądają coś na laptopie jej brata. Przeszła do drzwi naprzeciwko i delikatnie zapukała. Usłyszała ciche "Proszę" i weszła do środka. Na szerokim parapecie siedział Riker z gitarą na kolanach. Słysząc zamykające się drzwi, uniósł wzrok na swojego gościa.
- Cześć Dells. - przywitał się, posyłając jej uśmiech. - Co cię do mnie sprowadza?
- Chciał sprawdzić, czy wszystko okej, ale widzę, że tak. - zaśmiała się i wskoczyła na blat biurka tak, aby być naprzeciw Rikera. - Piszesz coś nowego?
- Kilka wersów już mam, ale szału nie ma. - Podrapał się po karku i podał zeszycik blondynce. 
- Every morning after I'm the same disaster. Everytime it's "Groundhog day". Tell me, have you moved on? Am I just a sad song, playin' every night and day? - zaśpiewał, grając kilka akordów na gitarze. Blondynka otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia. - Jest aż taka zła? - zaśmiał się, biorąc notes do ręki i już chciał wyrwać kartki, ale Rydel go powstrzymała.
- Ta piosenka jest świetna. - pisnęła podekscytowana. - Pomóc ci?
- Idź do Ellingtona. On bardziej potrzebuje twojej pomocy niż ja. - powiedział z uśmiechem na twarzy. 
- Powiedz mi chociaż, jaki będzie tytuł tego cuda! - rozkazała zadowolona. Chłopak spojrzał na nią i pokiwał głową. 
- Jeszcze nie wiem - odpowiedział, poprawiając gitarę na swoich nogach. Dziewczyna nagle wyrwała notes z rąk brata i wyciągnęła z plastikowego stojaczka na biurku ołówek. Dopisała kilka wersów na stronie: 
Say, can
you read between the lines I'm singin'?
Threw away the only chance I had with you.
Maybe
you'll always be the one I'm missing,
All I've got left are the words that you said...:
'Stay with me tonight,
I want you to stay with me tonight.'
- Może "Stay With Me"? - Spojrzała na brata i widząc jego uśmiech na twarzy, oddała mu zeszyt z zapiskami. - Nie ma za co. - zaśmiała się i zeskoczyła z biurka.
- Idziesz dalej patrolować teren? - mruknął cicho, a dziewczyna wzruszyła rozbawiona ramionami. Wyszła z jego pokoju i chciała już zejść na dół, ale jej uwagę przykuły uchylone drzwi do pokoju Rossa, które wcześniej były zamknięte i to pewnie jeszcze na klucz. Popchnęła je i zobaczyła, jak jej młodszy brat się pakuje. Poczuła, że ciśnienie jej skoczyło. 
- Co ty robisz? - zapytała, podchodząc do niego bliżej. Osiemnastolatek spojrzał na nią i pobladł. 
- Nigdzie nie wyjeżdżam. - Objął ją mocno i przytulił. Rydel odetchnęła z ulgą. 
- Skąd wiedziałeś, że o to właśnie chciałam zapytać? - zdziwiła się, ale dalej stała wtulona w brata.
- Miałaś właśnie taki wyraz twarzy. - zaśmiał się. - Emma chce jechać ze mną na basen. 
- Basen? Naprawdę? - zdziwiła się. - Mamy przecież własny.
- Ona chce mnie gdzieś wyciągnąć, bo ma dosyć siedzenia w domu. - odparł i odsunął się od siostry, aby spakować ręcznik do swojego plecaka. 
- Może ja też bym pojechała... - zamyśliła się Rydel. Ross spojrzał na nią zaskoczony. - Tylko gdzie ja mam okulary do pływania?
- Dells, jedziesz z nami?! - krzyknęła Emma z łazienki i wybiegła nagle z niej, trzymając w ręku żel pod prysznic. - Zabierz jeszcze Ella. 
- Świetny pomysł! - pisnęła starsza i wybiegła z pokoju, by jak najprędzej się spakować. 
- Mówiłem, że zrobi się z tego podwójna randka. - powiedział Ross ze zwycięskim uśmieszkiem na twarzy. 
- Okey, wygrałeś. Co chcesz w nagrodę? - zapytała, a chłopak chwycił ją w talii i wpił się w jej usta. Ona zarzuciła mu ręce na szyję, wplatając palce w jego blond włosy i przyciągając go bliżej siebie. Nagle drzwi od pokoju się otworzyły i weszła do środka z Stormie. Para odsunęła się gwałtownie od siebie. 
- Przepraszam, że przeszkadzam... - zaśmiała się kobieta, a Emma zarumieniła się. - Listonosz do ciebie Emmo. 
- Do mnie? - zdziwiła się dziewczyna i wybiegła z pokoju na parter. Ross spojrzał na matkę i sam zbiegł niczym torpeda po schodach. Zobaczył jak jego dziewczyna odbiera od listonosza kwiaty i jakiś list. Poczuł, że się w nim zagotowało. 
- Od kogo to? - syknął przez zaciśnięte ze złości zęby. Nastolatka podpisała dokument odbioru i zamknęła za listonoszem drzwi. 
- Sama nie wiem. - zaśmiała się nerwowo i poszła z bukietem róż do kuchni, by wstawić je do wazonu z wodą. Gdy już to zrobiła, sięgnęła po kopertę z listem. Wiedziała dobrze kto jest nadawcą tego wszystkiego, dlatego kazała Rossowi skończyć się pakować na basen, a sama zamknęła się w komórce zaraz obok kuchni. Pociągnęła za sznureczek, który znajdował się w roku małego pomieszczenia i zapaliła światło. Dookoła niej było pełno mioteł, mopów, przeróżnych chemikaliów. Oparła się o pralkę, która stała zaraz obok niej i rozerwała kopertę. Jej oczom ukazał się list.
Droga Emmo. 
Piszę do ciebie ten list, bo wiem, że tylko w ten sposób będę mógł do siebie dotrzeć i wyjaśnić tę sprawę, która miała miejsce przed domem Lynchów dwa dni temu. Cholernie przepraszam Cię za tamto. Zachowałem się jak kretyn. Przed wyjściem obiecałem Ci, że nie będę ingerował w Twój związek z Rossem, bo widzę, jak bardzo jesteś z nim szczęśliwa, ale po prostu nie wytrzymałem... (Oddychaj Gavin, oddychaj) Jestem w Tobie kurewsko zakochany. Zawsze byłem, ale starałem się tego otwarcie nie okazywać (Tłumaczyłem już dlaczego). Jesteś niesamowitą dziewczyną, niezwykle utalentowaną, piękną, ambitną... Jesteś moim ideałem kobiety. Jestem zły na siebie, że nie starałem się o Ciebie, gdy miałem okazję. Po tamtej wymianie w Anglii długo utrzymywaliśmy kontakt. Pamiętasz jak odwiedziłem Ciebie raz w Warszawie? Do dziś pamiętam Twój wyraz twarzy, gdy zobaczyłaś mnie tamtego dnia na dziedzińcu przed szkołą. Widziałem, jak ucieszyłaś się, że przyleciałem. Nie wiesz nawet, jak ja się cieszyłem. Spotkania z Tobą, były i są niesamowite i oddałbym wszystko za nie. Teraz boli mnie, że nie odbierasz moich telefonów, nie odpisujesz na smsy, które ci wysyłam. Wiem, że nie odpiszesz również na ten list. Jestem nawet w 50% pewien, że go nie przeczytasz i już niedługo będę leżał w szpitalu w gipsie, który zafunduje mi Twój chłopak za to, co ci tutaj napisałem. Nie dziwię się mu, że jest tak o Ciebie zazdrosny. Gdybym był Twoim chłopakiem, też bym trzymał Cię z daleko od jakiegokolwiek innego faceta. Uwierz mi. Pamiętasz jak pojechaliśmy na kolację do restauracji w Encino i śpiewaliśmy na karaoke? Wtedy zauważyłem, że co drugi facet patrzy się na Ciebie. Miałem wrażenie, że oni wszyscy rozbierają Cię wzrokiem... Powiem, że to niemiłe uczucie.... Ross jest wielkim szczęściarze, że ma Ciebie codziennie blisko siebie. Dałbym naprawdę wszystko byleby podziwiać Twoją osobę codziennie rano, w południe i wieczorem. Móc spędzać z Tobą każdą wolną chwilę. Chronić Cię. Opiekować się Tobą. Po prostu być zawsze przy Tobie. Nie mogę wytrzymać z myślą, że mnie nienawidzisz za ten cholerny pocałunek. Chciałbym zaproponować Ci, abyśmy o nim zapomnieli, ale nie dałbym rady. Jest on cały czas w mojej głowie. Czuję wciąż dotyk Twoich ust i ich smak. Woah! Coś niesamowitego. Chciałbym ci zaoferować przyjaźń, ale i z tym sobie nie poradzę. Nie wiem co mam zrobić, aby się odkochać w Tobie. To chyba niemożliwe, gdy mieszkamy zaledwie dwie przecznice od siebie. Może powinienem wyjechać? Dać Ci święty spokój? Tego właśnie potrzebujesz? Jeśli tak, to już pakuję swoje rzeczy i wracam do Anglii. Trzymaj się mała. 
Kocham Cię <3
- Gavin
Dziewczyna odłożyła kartkę z listem na pralkę i zasłoniła sobie usta dłonią. Czuła jak po jej policzkach spływają łzy. Przyznała się otwarcie przed sobą, że nie chce, aby Gavin wyjeżdżał. Przyznała, że wpakowała się w niezłe bagno i teraz ciężko jej będzie się z niego wygrzebać. Wiedziała, że nie powinna otwierać tego listu, nie powinna go czytać i rozmyślać nad tym, co powinna zrobić w kwestii jego treści. Znowu miała ochotę przyłożyć sobie porządnie dla opamiętania się. Nie potrafiła się zdecydować, co powinna zrobić. Z jednej strony Ross, którego kochała ponad życie, a z drugiej Gavin, który właśnie wyznał jej miłość i który nie jest dla niej do końca obojętny. 
- Emma jesteś tam? - Zza drzwi dobiegł szept Rydel. Blondynka otarła policzki w sweterek, który miała na sobie i otworzyła drzwi. Dwudziestolatka od razu mocno ją przytuliła. - Co się stało, słońce? - zapytała z troską. Nastolatka tylko podała jej list od Gavina, a ona go przeczytała. 
- Z tego chyba już nie ma wyjścia. - westchnęła siedemnastolatka i oparła się z powrotem o pralkę.
- W sumie są dwa, ale oby dwa zranią albo Rossa, albo Gavina. - odpowiedziała zamyślona. 
- Nie chcę zrywać z Rossem. Kocham go... Ale nie chcę też, żeby Gavin wyjeżdżał do Anglii i próbował o mnie zapomnieć.
- Musisz zdecydować, kochana. - Objęła ją mocno i przytuliła.
- Dlaczego to tak boli, Rydel? - jęknęła. - Od tych dwóch dni nie mogę normalnie spojrzeć Rossowi w oczy. Boję się, że zaraz wyczyta z nich, że coś się dzieje między mną, a Gavinem. Nie chcę go zranić. Nie chcę patrzeć, jak cierpi z mojego powodu... Boże! Po co ja się w to pakowałam?! Mogłam nie spotykać się z Gavinem, albo chociaż przerwać to w odpowiednim momencie, aby nie doszło do tego, co jest teraz, bo to jest sytuacja bez wyjścia...
- Em, naprawdę cię przepraszam, ale tym razem nie mogę ci pomóc. Musisz sama zadecydować, bo innej opcji nie ma. - wyszeptała jej do ucha. - Powiem Rossowi, że źle się poczułaś i chciałaś zostać w domu, ale kazałaś mu jechać ze mną i Ellem na ten basen.
- Dziękuję ci. Jesteś kochana. - Pocałowała ją w policzek i mocno się w nią wtuliła. 
- Póki co, zrobię ci zieloną herbatę z melisą na uspokojenie, a chłopakom karzę poczekać na mnie z aucie. - powiedziawszy to, wyszła z komórki. Emma zacisnęła usta i sięgnęła po list, który złożyła dwa razy i schowała do kieszeni swoich dżinsów. Podążyła za Rydel do kuchni i poczekała na obiecaną wcześniej herbatę. Po jej otrzymaniu chciała udać się do pokoju Rossa, aby tam pogrążyć się w swoich smutkach, ale Rydel ją zatrzymała.
- Idź do Rikera. Myślę, że możesz mu powiedzieć co się stało. On może ci pomóc, jakoś doradzić i powiedzieć, jak to wygląda z punktu widzenia faceta. - Przerzuciła sobie sportową torbę na ramię. - Poza tym siedzi i pisze nową piosenkę. Może uda ci się coś dodać od siebie. - Posłała jej oczko i wyszła z domu, zamykając za sobą drzwi. Emma westchnęła i udała się do pokoju najstarszego z rodzeństwa Lynch z nadzieją na dobrą radę, pomoc, albo pocieszenie.

Witam moich kochanych czytelników! 
Wow. To już 74 rozdział i nawet sporo się dzieje. Jak myślicie co zadecyduje Emma? Czy zostanie z Rossem i pogodzi się z wyjazdem Gavina do Anglii, czy jednak zerwie z Rossem i zatrzyma Gavina blisko siebie?... A może Wy macie jakieś pomysły na rozstrzygnięcie tej jakże trudnej decyzji?
Następny rozdział będzie gdzieś mniej więcej w okolicach 4 do 7 czerwca, gdyż od 1 do 3 nie ma mnie w Polsce. Wyjeżdżam na wycieczkę do Niemiec z trzema klasami trzecimi z mojego gimnazjum. Jedziemy do Berlina, Potzdamu, a potem do Heide Parku. Najlepsze jest w tym to, że moja mama jedzie jako opiekunka naszej klasy, bo nasza wychowawczyni rozchorowała się i nie da rady... Czujecie ten sarkazm prawda? Haha. Co prawda mogło być gorzej. Mogliśmy jechać z jakąś natrętną, przypadkową nauczycielką z naszego gimnazjum, która chodziłaby co godzinę po domkach w nocy, aby sprawdzić, czy śpimy. A tak, mamy luz i możemy sobie pozwolić na nocną imprezkę na domkach, haha. 
To tyle ode mnie...
Na koniec chcę powiedzieć, że trzymam kciuki za Wasze końcowe oceny! Mam nadzieję, że każdy z Was będzie zadowolony ze swojej średniej na koniec roku szkolnego :-)
Trzymajcie się i do następnego :**
~Julia
Ps. Widzieliście już część listy piosenek albumu Sometime Last Night? Powiem Wam, że ja już nie mogę się doczekać <3

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 73

Równo o czwartej zadzwonił budzik w telefonie Rossa. Chłopak przewrócił się na drugi bok i jedną ręką objął leżącą na drugiej poduszce Emmę. Dziewczyna wtuliła się w niego, ale po chwili otworzyła oczy. Melodyjka zaczynała ją irytować.
- Ross, wstawaj. – Szturchnęła go, a on coś mruknął pod nosem. – Ross, spóźnisz się do pracy.
- Walić pracę. Ja chcę spać. – jęknął i zakrył się kołdrą. Nastolatka nachyliła się nad nim, sięgając do jego telefonu, który znajdował się na parapecie nad łóżkiem. Wyłączyła budzik i jednym, gwałtownym ruchem zrzuciła osiemnastolatka z łóżka. Ten podniósł się na nogi zszokowany i poszedł do łazienki, wlokąc za sobą nogi. Dziewczyna zdążyła tylko wygodnie położyć się i zamknąć oczy, kiedy przyszedł z powrotem blondyn. Spojrzała na zegarek. Było już kwadrans po czwartej.
- Co chcesz? – zapytała, podnosząc się na łokciach. Chłopak nachylił się i złączył ich usta w pocałunku. – Hmm… ? – mruknęła.
- Pojedziesz ze mną? – szepnął i musnął palcami jej policzek. Dziewczynę przeszły przyjemne dreszcze. 
- Nie chce mi się. - zachichotała i zamknęła oczy. Osiemnastolatek ponowił pocałunek. Myślał, że w jakich sposób zachęci swoją dziewczynę do wyjazdu z nim. Niestety bez rezultatu. - Gdybyś wczoraj nie ciągał mnie w tą i z powrotem po Hollywood, to miałabym dzisiaj siłę, by pojechać z tobą na plan. - powiedziała i wytknęła mu język. 
- To tak mi się odwdzięczasz za darmowe oprowadzanie? - zapytał, pociągając ją za nadgarstek do siebie. Oparła ręce na jego ramionach. 
- Miałam być za to wdzięczna? - zaśmiała się. - Czego oczekiwałeś w zamian? - zapytała zaskoczona. Chłopak posłał jej szarmancki uśmieszek. - O nie! - uniosła ton głosu i zdzieliła go po głowie. - Idź już, bo głupiejesz! - krzyknęła roześmiana i odepchnęła go od siebie. 
- Tylko obiecaj mi coś... - wyszeptał, napierając ręką na jej nagie udo. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy - Przywieź mi do studia lazanie, którą dzisiaj mama zrobi na obiad. - powiedział poważnym tonem.
- Okey. - zaśmiała się dziewczyna. Chłopak pocałował ją w czoło, szepcząc "Do zobaczenia, skarbie" i wyszedł z pokoju. Zbiegł w miarę cicho po schodach i zatrzymał się nagle w salonie, gdzie siedział Riker. Chłopak spojrzał z niedowierzaniem na wskazówki swojego zegarka. Była czwarta dwadzieścia siedem. Jego starszy brat siedział na kanapie z kubkiem kawy w jednej ręce, a telefonem w drugiej. Przed nim leżała gazeta, którą Ross dostrzegł po sekundzie. 
- Stary, dlaczego nie śpisz? - zapytał i dosiadł się do blondyna, który mozolnie zwrócił na niego spojrzenie. Wziął łyk kawy.
- Czekałem aż wstaniesz, by zrobić ci śniadanie. - odpowiedział, a Ross wybuchł niepohamowanym śmiechem. Gdy w końcu zaczął normalnie brać powietrze w płuca, uniósł wzrok na brata.
- Dobra, a teraz na poważnie. Co się stało? - Poklepał go po ramieniu i oparł jedną rękę na swoim kolanie. 
- Po prostu nie mogę spać. - jęknął i odstawił kubek na ławę. - Tak zmieniając temat, to gratuluję. - Podniósł gazetę i wyprostował tak, aby było widać stronę główną.
- Ross Lynch pocałował dziewczynę podczas sylwestrowego koncertu w Hershey... Swoją dziewczynę. - przeczytał na głos osiemnastolatek i zaczął analizować zdjęcie. - Nawet fajnie tutaj wyszliśmy. - zaśmiał się. 
- Wczoraj wieczorem dzwonił Andrew i powiedział, że producentka naszej sesji zdjęciowej po jutrze chce mieć ciebie i Emmę na kilku zdjęciach. - dodał Riker. Ross się cicho zaśmiał.
- Bo ona się na pewno zgodzi. - szepnął. - To co z tym moim śniadaniem? - Zmienił temat, spoglądając na brata prosząco. 
- Ja twoją matką jestem? Sam sobie zrób, albo jedź do studia na wczorajsze kanapki. - zaśmiał się starszy i wrócił do popijania porannej kawy, o ile można było ją nazwać poranną. Ross wziął głęboki wdech i wstał. Gdy wyciągał z szafki kluczyki od swojego samochodu, rozległ się dzwonek telefonu. Riker zerwał się z kanapy i odebrał. 
- Magda... Jak dobrze, że dzwonisz. Wiesz już, czy dasz radę przyjechać na galę Disneya? Chciałbym, żebyś mi towarzyszyła. Opłacę lot, kupię ci nową sukienkę i... Dlaczego wczoraj nie odbierałaś moich telefonów? Halo? Jesteś tam? 
- To nie Magda. - W słuchawce rozległ się męski głos, który Riker rozpoznał od razu. Napiął mięśnie i wstrzymał oddech. To, że jej brat do niego dzwonił nie wróżyło nic dobrego.
- Adam? Coś się stało, że dzwonisz do mnie z jej telefonu? - zapytał przerażony i odwrócił się od okna. Zobaczył, że Ross cały czas stoi i przysłuchuje się jego konwersacji. 
- I tak źle robię, że do ciebie dzwonię. Magda zabraniała mi z tobą rozmawiać, bo nie chciała żebyś się zamartwiał...
- Gadaj, co jej jest!  - wysyczał Riker. Sam się zdziwił, że ta cała złość zebrała się właśnie teraz w nim. Ross wybałuszył oczy, widząc zachowanie starszego brata. 
- Ona cię okłamywała... - Blondyn miał wrażenie, że zaraz nie wytrzyma. Nawet jak dla niego było dziwne, że jest aż taki zły. 
- W jakim sensie? - wycedził przez zaciśnięte zęby. Z drugiej strony bał się, że to może być coś naprawdę poważnego.
- A no w takim, że gdy tylko wróciła do Polski po świętach, musiała się wyprowadzić. Rodzice spakowali jej wszystkie rzeczy i wyrzucili z domu. Wyzywali ją od dziwek i szmat... Stary, ja nie mogłem nic zrobić. 
- Gdzie ona teraz jest? - zapytał już spokojniej. Czuł, jak serce podchodzi mu do gardła i łomocze jak oszalałe. 
- Mieszka w jakiejś małej klitce na przedmieściach. Po tej całej awanturze w domu ja i Marek wyprowadziliśmy się i wspieramy naszą siostrę. Zerwaliśmy kontakt z rodzicami. Nie kontaktujemy się już od jakiegoś tygodnia. 
- Powiedz mi jeszcze raz, dlaczego Magda nie chciała mi o tym mówić? - pytając, patrzył na Ross, który był w coraz większym szoku. 
- Nie chciała cię zamartwiać. Wie, że masz sporo roboty z zespołem, szczególnie teraz przed trasą koncertową i...
- Podaj mi jej adres. - przerwał Adamowi i podszedł do ławy po długopis. Chwycił do ręki gazetę, gdzie na szarym kawałku papieru przytknął czubek długopisu. 
- Nie mogę...
- Podaj mi go. - Znów skoczyło mu ciśnienie. Dłoń, w której trzymał długopis, zaczęła się pocić z nerwów. 
- Riker przykro mi, ale...
- Adam do cholery! Podaj mi adres jej mieszkania! - wydarł się. 
- Nie mogę. - powiedział i się rozłączył. Riker osłupiał. Stał tak na środku salonu, nie wiedząc co zrobić by znaleźć adres swojej dziewczyny. Nie rozumiał, dlaczego Adam nie podał mu go, jak normalny człowiek. Nie dochodziło do niego również to, że Magda go okłamała. Co prawda zrobiła to dla jego dobra, ale to nie tłumaczy jej do końca. 
- Co teraz zrobisz? - zapytał Ross, kładąc rękę na jego ramię. 
- Nie mam pojęcia... - westchnął. - Muszę jakoś znaleźć sposób na zdobycie jej adresu.
- I co wtedy?
- Wtedy tam pojadę. - odpowiedział bez zastanowienia. Był pewny, że gdy tylko dowie się, gdzie mieszka, wsiada w samolot i leci do niej. 
- Ale że teraz? - zdziwił się osiemnastolatek. - Riker słuchaj, zaraz na początku lutego jedziemy do Warszawy. Wtedy się z nią zobaczysz. Teraz zespół ma bardzo napięty grafik i nie możemy pozwolić na twój wyjazd. 
- To co, ja mam zrobić? - stęknął, padając na kanapę. Odchylił głowę do tyłu i zamknął powieki. Próbował unormować swój oddech, który przyspieszył po rozmowie z bratem Magdy. 
- Może porozmawiać? - zaproponował, siadając obok niego. Objął go ramieniem za kark. - Rozmowa to najlepsze rozwiązanie. - Posłał mu delikatny uśmiech. - Dasz radę stary. Wierzę w ciebie. A teraz wybacz. Musze jechać do roboty. - zaśmiał się i wstał z kanapy. 
- Młody... - zaczął Riker, ale przerwał na chwilę. Ross odwrócił się do niego.
- Tak? - zapytał, opierając się o ścianę oddzielającą salon od przedpokoju. 
- Jak będziesz wracał, kup mi doładowanie do PLAY'a za pięćdziesiąt dolarów. Coś czuję, że długo będę rozmawiał z Madzią. - mimowolnie się zaśmiał. Ross kiwnął głową i wyszedł z domu, podrzucając kluczami od samochodu. 

- To się nazywa wracać późno do domu. - zaśmiała się Rydel, widząc jak Rocky wchodzi do kuchni. Była już druga po południu, a w kuchni siedziała ona, Emma, Ellington i Stormie. Kobieta stała przy garnkach i przygotowywała obiad, którym była obiecana dzień wcześniej lazania. 
- Straciłem rachubę czasu, gdy byłem z Alexą. Świetnie się z nią bawiłem. - rozmarzył się i usiadł na krześle przy wysepce. - Coś mnie ominęło?
- Nie. - odpowiedzieli wszyscy jak jeden mąż i wrócili do przygotowywania obiadu. 
- Rydel, mogłabyś mi zapakować jedną porcję lazanii dla Rossa? Bardzo chciał, żebym mu ją przywiozła. - poprosiła Emma, wyciągając z szafki nad głową talerze. 
- Pewnie. - Uśmiechnęła się do niej. - Ross ci mówił, że będziesz uczestniczyła w naszej sesji?
- Wiem to. Jadę z wami. - odpowiedziała, a blondynka pokiwała głową na boki. 
- Nie, nie... Ty też będziesz na zdjęciach. Producentka tak zadecydowała po tym, jak widziała ciebie i Rossa na okładce gazety. Widziałaś ją dziś rano...
- Ja się nie nadaję do sesji zdjęciowych. - jęknęła nastolatka. Przypomniało jej się, gdy na corocznych zdjęciach klasowych przez przypadek robiła z siebie błazna. Zawsze wychodziła najgorzej ze wszystkich... Albo zamknęła oczy, zebrało jej się na kichanie, ziewnęła. Sporo tego było. 
- Oj, nie przesadzaj. - zaśmiał się Ellington. - Na tym zdjęciu wyszłaś świetnie. - Zaczął wymachiwać gazetą na lewo i prawo.
- Zgadzam się z nim! - krzyknął entuzjastycznie Rocky, podrywając się z siedzenia. Dziewczyna zmierzyła ich obu lodowatym spojrzeniem i odwróciła się blatu kuchennego. Rydel szturchnęła ją łokciem w bok i posłała szeroki uśmiech. Nie ukrywała, że nie mogła się doczekać sesji zdjęciowej ze swoją przyjaciółką. Niestety nastolatka nie była tym zachwycona. 
Gdy porcja lazanii dla Rossa była już zapakowana w plastikowe pudełko i włożone do reklamówki, Emma udała się do Ellingtona, który zdążył przenieść się z Rockym do salonu. 
- Pojedziesz ze mną do studia? - zwróciła się do dwudziestolatka. Brunet oderwał wzrok od gry, w którą grał na PlayStation3 i odłożył PAD'a na ławę przed sobą. - Nie mam prawka. - powiedziała, widząc niechęć na twarzy przyjaciela. 
- A kiedy zdasz? - zapytał, powolnie wstając z kanapy.
- Najpierw to muszę się zapisać na kurs, a potem dopiero będę zdawała egzamin. - zaśmiała się. - Zapisuję się od przyszłego roku szkolnego. - dodała od razu.
- Co jak co, ale założę się, że Rossowi pasuje takie ciągłe wożenie cię w tą i z powrotem. - powiedział z szarmanckim uśmieszkiem. Siedemnastolatka wywróciła rozbawiona oczami. Kiwnęła głową. Chłopak przejął od niej materiałową siatkę z obiadem dla osiemnastolatka i wyszli z domu. Gdy dziewczyna przekroczyła krawężnik odgradzający posesję Lynchów od chodnika, ujrzała po prawej stronie Gavina. Na jej twarzy zagościł uśmiech. Machnęła ręką do Ellingtona, żeby wsiadał do samochodu, a sama podeszła do chłopaka. 
- Hej. - przywitała się i objęła go za szyję. - Jak tam?
- Cześć mała. - zaśmiał się. - U mnie jakoś leci... Rozważałaś propozycję pracy u moich sióstr?
- Jeszcze nie, ale postaram się to zrobić w najbliższym czasie. - odpowiedziała i włożyła ręce do kieszeni bluzy Rossa, którą miała na sobie. Tą samą, którą wzięła ze sobą dzień wcześniej na zwiedzanie Hollywood. 
- Jedziesz gdzieś? - zapytał, kiwając głową w stronę samochodu Ellingtona.
- Ross prosił, abym przywiozła mu do pracy obiad...
- Kurczę... - jęknął Gavin i podrapał się po karku. - Ten facet to ma wielkie szczęście. - Posłał nastolatce powalające spojrzenie, a ona poczuła, że się rumieni. 
- Przestań. - zaśmiała się cicho. - Robisz coś dzisiaj wieczorem?
- A co? Chcesz pójść ze mną na randkę? - Uśmiechnął się do niej ponownie. Siedemnastolatka zdzieliła go po głowie. 
- Mam chłopaka, ciołku!
- Wiem... Niestety. - mruknął ostatnie słowo i schował dłonie do kieszeni spodni. Spuścił wzrok, przez co Emma przygryzła dolną wargę. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła. Od razu się opanowała i spojrzała w stronę Ellingtona siedzącego za kierownicą. Brunet kreślił w powietrzu serduszka i widocznie się śmiał. 
- To... Co w tym wieczorem? - ponowiła pytanie. - Ross pewnie będzie siedział do późna w pracy, a ja nie mam zbytnio co robić... - Zaczęła uderzać czubkiem trampka w chodnik. 
- Możemy skoczyć do kina, jak chcesz. - zaproponował, unosząc na nią nieśmiało wzrok. Siedemnastolatka zaśmiała się. 
- Ale to przyjacielskie wyjście. - powiedziała od razu, a chłopak pokiwał głową wyraźnie rozbawiony.
- Oczywiście. - odpowiedział poważniejąc. - Nie jestem jakimś dupkiem, który ma zamiar spieprzyć twój związek. 
- Dobrze wiedzieć. - Zaśmiała się. - Dobra, ja lecę. Zdzwonimy się później i...
- I Ross ma się o tym spotkaniu nie dowiedzieć. Jasne! - krzyknął roześmiany i objął nastolatkę w pasie. Przyciągnął do siebie. 
- On ci nogi z tyłka powyrywa, gdy się dowie, że idę z tobą do kina. - wyszeptała przerażona. Chłopak tylko wzruszył ramionami. Nie przejmował się tym za bardzo. Blondynka odsunęła się od niego i pobiegła w stronę samochodu. Usiadłszy na siedzeniu pasażera, została powitana szerokim i bardzo podejrzliwym spojrzeniem Ellingtona. Ten chciał się już odezwać, ale ona przyłożyła mu rękę do ust.
- Proszę. Nie. Komentuj. - wyraźnie wypowiedziała każde słowo i oparła głowę o zagłówek fotela. W bocznym lusterku widziała postać Gavina, która stopniowo oddalała się od nich. 

- Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci wdzięczny! - wykrzyczał Ross, okręcając dziewczynę wokół swojej osi. Gdy tylko dowiedział się, że przyjechała na plan wraz z Ellingtonem zerwał się z próby i popędził na parking. Zwolnił przy samym wejściu, by nie wyjść na jakiegoś idiotę. 
- Za co? - zdziwiła się dziewczyna, zarzucając mu ręce za szyję. 
- Za to, że przyjechałaś i że przywiozłaś mi moją ukochaną lazanię mamy! - wydarł się uradowany i połączył ich usta pocałunkiem. Dziewczyna wplotła palce w jego blond włosy. Oderwali się od siebie, gdy Ellington głośno chrząknął. Był wyraźnie znudzony ich zachowaniem.
- Już? - zapytał, wywracając oczami. - Trzymaj. Tu masz żarło. My spadamy. - Pociągnął blondynkę za nadgarstek. 
- Wracacie? - posmutniał blondyn. - Myślałem, że trochę zostaniecie. 
- Stary, w domu czeka na mnie rozgrywka z Rockym w GTA V, także muszę wracać. - odpowiedział. Spojrzał na Emmę, wyczekując jej zdania na ten temat. Dziewczyna wyrwała rękę z ucisku bruneta i podeszła do swojego chłopaka.
- W sumie możemy chwilkę zostać. Rocky pewnie i tak rozmawia z Alexą... - zaczęła i przytuliła się do osiemnastolatka. On objął ją bardzo mocno w pasie i oparł policzek o jej głowę. Posłał przyjacielowi zwycięski uśmiech. Dwudziestolatek się poddał i wszedł do środka ogromnego studia nagraniowego, gdzie od razu udał się do garderoby Rossa. 
- A tego co ugryzło? - zapytał, unosząc brwi wysoko do góry. Nastolatka wzruszyła ramionami. Udali się na stołówkę, gdzie cała ekipa miała przerwę na obiad. Usiedli przy najbardziej oddalonym stoliku i Ross zaczął pałaszować swoje danie. 
- O której dzisiaj kończysz? - Chłopak spojrzał nad nią ponad lazanią. 
- Po dziesiątej wieczorem powinienem być w domu, a co? Planujesz coś? - zaśmiał się, wywijając widelcem we wszystkie strony, przez co kawałki jedzenie spadły na blat.
- A jak myślisz, co planuję? - Posłała mu uwodzicielskie spojrzenie. Chłopak przygryzł dolną wargę. 
- Jeśli myślę o tym samym, o czym ty myślisz, to już nie mogę się doczekać, a mój kolega jeszcze bardziej. - wyszeptał ponętnym tonem i wepchnął sobie widelec z jedzeniem do ust. 
- Niech twój kolega się uspokoi, bo nie on będzie gwiazdą wieczoru.- zaśmiała się i wzięła łyk wody z butelki, która należała do Rossa. - Wiedziałeś, że będę uczestniczyła w waszej sesji? - zapytała po chwili. 
- Riker powiedział mi dziś rano. - odpowiedział i nagle gwałtownie odłożył sztuciec do pudełka. - Wiedziałaś, że Magda okłamywała mojego brata? - Oparł ręce o stół i nachylił się do dziewczyny. Ona wybałuszyła oczy ze zdziwienia.
- Co? Jak to? Okłamywała? W kwestii czego?
- No niby zrobiła to dla jego dobra, ale on wcale nie był tym zachwycony. - Podrapał się po karku, wbijając wzrok z butelkę z wodą.
- Mów konkretami Ross. - burknęła. Wyglądała na przejętą. 
- Jej rodzice wyrzucili ją z domu od razu, gdy wróciła do Polski. Teraz mieszka gdzieś na przedmieściach, a jej bracia również wyprowadzili się od rodziców i nie utrzymują z nimi żadnych kontaktów. Wiesz coś o tym?
- Magda nic nie wspominała. Nie brzmiała na wielce załamaną, gdy rozmawiałam z nią ostatnio. Mówiła, że ma sporo roboty z korepetycjami, ale tak poza tym, to nie wspominała nic o rodzicach. - westchnęła i zmarszczyła brwi. Miała kompletny mętlik w głowie i zadawała sobie pytanie: Dlaczego mi nie powiedziała?. Były przyjaciółkami praktycznie od zawsze i o wszystkim sobie mówiły. Magda zawsze brała pod uwagę reakcję innych na jakieś lepsze lub gorsze wieści, ale tym razem nie powinna tego ukrywać. Powinna powiedzieć Rikerowi, co się z nią dzieje i jak potraktowali ją rodzice. W końcu jest on jej narzeczonym i ojcem jej dziecka. 
- Nie rozumiem tego.... - zaczął po dłuższej ciszy Ross. - Dlaczego Adam nie podał jej nowego adresu?
- Nie podał? - zdziwiła się blondynka. 
- I jeszcze tego nie rozkminiłem. - zaśmiał się. - Ale to zrobię. Bez obaw, mała. - Wstał od stołu i zamknął plastikowe pudełko. - Dzięki za obiad. Jesteś kochana. - Podszedł do niej i podniósł z siedzenia. Pocałował w usta, gdy jego ręka gładziła skórę jej szyi i prawego policzka. 
- Kocham cię Ross. - szepnęła dziewczyna, będąc milimetry od jego warg. Uśmiechnął się i połączył je ponownie. 
- Ja ciebie też, skarbie. - Objął ją mocno w pasie, a ona parła głowę na jego lewym ramieniu. Nagle rozległ się dzwonek oznaczający koniec przerwy obiadowej. Blondyn spojrzał na swoją dziewczynę przepraszająco. Ona kiwnęła tylko głową i zabrała ze stołu pudełko po lazanii. 
- Do zobaczenia w domu, mała. - szepnął, idąc z nią w stronę wyjścia z budynku. Gdy stanęli zaraz przed nim, zobaczyli Ellingtona opierającego się o maskę swojego samochodu. Dziewczyna podskoczyła i ucałowała chłopaka w policzek, po czym pobiegła w stronę zniecierpliwionego bruneta. Osiemnastolatek wpatrywał się jeszcze chwilę w nich, a w duszy cieszył się, że ma tak niesamowitą dziewczynę, jak Emma.

Przyjadę do ciebie o siedemnastej. Bądź gotowa :-)
Taką wiadomość otrzymała siedemnastolatka godzinę po tym, gdy wróciła do domu od Rossa. Siedziała właśnie w pokoju z Rydel i dyskutowały o nadchodzącej sesji zdjęciowej oraz imprezie Disneya. Blondynka gdy tylko usłyszała piknięcie telefonu, poderwała się i go odblokowała. 
- Czego Ross znów potrzebuje? - zapytała z uśmiechem Rydel. Emma przygryzła dolną wargę. 
- To nie on. - wyszeptała, a jej przyjaciółka zrobiła wielkie oczy. 
- A kto? Gavin? - zdziwiła się i wyrwała telefon z jej rąk. - Spotykasz się z nim?
- Jest tylko moim przyjacielem i nic więcej, Delly. - broniła się dziewczyna. Taka była prawda. Gavin był dla niej tylko kumplem, którego poznała na wymianie prawie cztery lata wcześniej. Nie planowała jakoś tej znajomości zagłębiać, bo to co było, jej wystarczyło. 
- Skoro ty tak uważasz, to ja nic do tego nie mam. - Posłała jej szeroki uśmiech. - Gdzie idziecie? - zapytała od razu, podkulając nogi na fotelu. Oparła na nich brodę.
- Chyba do kina, a potem na pizzę. - odpowiedziała, wystukując odpowiedź Gavinowi: OK, będę gotowa ;-)
- W co się ubierasz? - zadała kolejne pytanie. Nastolatka wywróciła oczami. 
- Idę tak, jak teraz. 
- Żartujesz. - zaśmiała się Rydel, ale potem spoważniała. - Nie żartujesz? - zdziwiła się.
- A po co mam się odstawiać, jak to tylko wyjście kumpeli i kumpla? Nie chcę się ubierać, jak na randkę, bo to wyjście nią nie jest. Poza tym Rossowi, by się to nie spodobało.
- Walić mojego brata! - krzyknęła Rydel. Emma wybałuszyła oczy z zaskoczenia. Dwudziestolatka podbiegła do swojej szafy i zaczęła w niej grzebać. Wieszaki latały od prawej ścianki mebla do lewej. - Proszę. - Rzuciła w nią niebieskim materiałem. Dziewczyna wstała i rozłożyła go. Była to niebieska sukienka przed kolano, z brązowym paskiem założonym w pasie. - Nie jest to jakaś wyszukana, droga suknia, ale lepsza o tego co masz na sobie. - Wskazała na długą, rozciągniętą bluzkę i szare, krótkie spodenki, które Emma miała na sobie.
- Jeśli Ross uczepi się tego, że tak wystroiłam się dla Gavina, ty masz mnie usprawiedliwić i powiedzieć, że mnie zmusiłaś. - fuknęła i zaczęła zdejmować z siebie ubrania, by przebrać się w sukienkę. Rydel w tym czasie usiadła przy swojej toaletce i przeglądała cienie do powiek. 
- Co powiesz na...
- Nie! - krzyknęła, przerywając swojej przyjaciółce. - Tylko maskara i eyeliner. Nic więcej.
- A co z ustami? - zapytała, robiąc oczy kotka ze Shreka
- Co, co? One nie będą mi potrzebne, więc ich nie będę malowała. - odpowiedziała pewna siebie, a Rydel założyła ręce na piersi. Była zła, że nie może umalować po swojemu Emmy, a zawsze to uwielbiała. 
- Oj no prooooszę. - jęknęła blondynka i podstawiła dziewczynie pod nos czerwoną szminkę.
- Czerwoną to ty się pomaluj. - burknęła, opierając się o blat toaletki. - Jeśli już to mogę się zgodzić na różową, delikatną różową. - Dwudziestolatka westchnęła i wyciągnęła swoją różową pomadkę z Dior'a.
- O wiele lepiej. - zaśmiała się, malując nią usta. Rydel podała jej eyeliner i maskarę. Po dziesięciu minutach była już gotowa. Po długiej kłótni udało jej się ubrać trampki za kostkę, a nie szpilki, na które nalegała starsza. Oby dwie zeszły po cichu do salonu, by nie przykuć uwagi reszty domowników. Na ich szczęście chłopcy siedzieli u siebie w pokojach, Ellington był u siebie w domu, Ross dalej na planie, a rodzice czytali książki na patio. Nagle telefon Emmy zawibrował i na wyświetlaczu pojawiła się wiadomość od Gavina: Czekam przed domem, mała :-). Dziewczyna nic mu nie odpisała, tylko chwyciła swoją torebkę i przytuliła Rydel.
- Tylko grzecznie proszę. - wyszeptała jej i ostatni raz poprawiła jej włosy.
- Gdyby Ross wrócił wcześniej niż ja, napisz do mnie i kryj w razie czego. - Pocałowała przyjaciółkę w policzek i wybiegła z domu. Gavin siedział na kierownicą swojego samochodu. Nachylił się w bok, by otworzyć jej drzwi. 
- Hej. - Posłał jej szeroki uśmiech. - Ładnie wyglądasz. - szepnął zerkając na nią, po czym ruszył samochodem. Dziewczyna zarumieniła się i aby na niego nie patrzeć, odwróciła się by zapiąć pasy. - Powiedz proszę, że to dla mnie się tak wystroiłaś. - jęknął, patrząc na drogę. Emma zauważyła, że przygryza dolną wargę, co wywołało u niej delikatny uśmiech.
- Jeśli to cię uszczęśliwi... - Spojrzała na niego. - Tak. Tylko dla ciebie. - zaśmiała się i włączyła radio. - To, gdzie jedziemy? - zapytała po chwili. 
- Najpierw do kina i...
- A na co? - zadała kolejne pytanie z entuzjazmem wymalowanym na twarzy.
- Nie wiem. Zobaczymy co będzie. - zaśmiał się. - A potem pojedziemy do Blaze Pizza La Canada, czyli mojej ulubionej pizzerii w Los Angeles. 
- Na bogato dzisiaj? - Przewróciła oczami i odchyla głowę do tyłu na zagłówek. Chłopak cicho zachichotał. 
Przez resztę drogi żartowali z tego, co się działo podczas wymiany w Londynie. Doszła do wniosku, że z Gavinem ma naprawdę wiele wspólnego i sporo tematów do rozmów: od wymiany, przez Anglię, podróże zagraniczne, po przeprowadzkę do USA. Wymieniali się swoimi zainteresowaniami. Dojechali pod kino idealnie na seans, którym był film Nimfomanka cz.I. Nie było lepszego wyboru, dlatego po kupieniu dużego popcornu u dwóch Coca Coli, usiedli na krzesłach w jednej z sal kinowych. W pewnym momencie podczas filmu, Gavin dotknął przez przypadek dłoni Emmy, a ta podskoczyła jak oparzona. Nie z powodu, że się wystraszyła, ale dlatego, że poczuła coś, czego nie powinna czuć przy takim geście. Przez resztę seansu trzymała dłonie splecione na swoich udach i nie odzywała się do chłopaka. Wyszli z kina dalej w ciszy i wsiedli do samochodu.
- Stało się coś? - zapytał, kładąc rękę na jej ramieniu. Spojrzał na nią z troską, a ona spuściła głowę. Toczyła walkę sama ze sobą przez ostatnie półtorej godziny o Gavina. Gdyby go nie było, przywaliłaby sobie z liścia i wykrzyczała żeby się ogarnęła, bo jest z Rossem i jest z nim szczęśliwa i że Gavin jest tylko jej przyjacielem. 
- Trochę zgłodniałam. - chrząknęła po chwili, dalej unikając jego wzroku.
- W takim razie jedźmy na pizzę. - uśmiechnął się do niej i ruszył spod kina. Jechali przez kilka obwodnic, dzięki czemu dojechali na miejsce po dwudziestu minutach. Po wyjściu z samochodu weszli do pizzerii i usiedli przy stoliku z kanapami po obu stronach. 
- Jaką zamawiamy? - zapytał chłopak, kładąc menu przed nimi. 
- Może wegetariańską? - zaproponowała, kreśląc palcem kółko wokół nazwy pizzy. 
- Naprawdę chcesz taką? - jęknął. Miał ochotę na byle jaką, ale koniecznie z mięsem. Spojrzał na dziewczynę błagalnie. Ona zaśmiała się pierwszy raz od ich wyjścia z kina. 
- Weźmiemy wegetariańską, ale z kurczakiem. - Chłopak nie ukrywał swojego zdziwienia. 
- Co? To bezsensu. - Pokiwał głową na boki.
- Oczywiście, że ma sens. Wegetariańska ma najlepsze dodatki i jeśli dodamy do tego kurczaka, to będzie wprost idealna. Kapujesz przystojniaczku? - Zamilkła po wypowiedzeniu ostatniego słowa. Chłopak uniósł brwi wysoko, a jego kąciki ust delikatnie się uniosły. 
- Kapuję, mała. - odpowiedział, powstrzymując się od śmiechu. Wstał od stołu i ruszył w kierunku kasy. Złożył zamówienie i wrócił do Emmy z dwoma dużymi szklankami Sprite'a. Usiadł z powrotem naprzeciwko niej. Pizzę przynieśli im dosyć szybko, a oni zjedli ją w niecałe półgodziny. Wyszli z pizzerii dwadzieścia po dziewiątej i Gavin od razu zawiózł Emmę pod dom. Na szczęście dziewczyny dojechali do Lynchów przed Rossem. Chłopak zatrzymał samochód pod ich domem, centralnie naprzeciwko wejścia. 
- Dzięki za wieczór, mała. - powiedział Gavin, wbijając wzrok z zaciśnięte na kierownicy ręce. 
- To ja powinnam ci dziękować. - zaśmiała się nieśmiało i założyła kosmyk włosów za ucho. - Powinniśmy robić to częściej. - dodała, a chłopak spojrzał się na nią, co wybiło ją z równowagi. W jego oczach pierwszy raz widziała taki ból. Usta miał zaciśnięte, jakby wstrzymywał się od czegoś. Nagle odpiął gwałtownie pas i przyciągnął Emmę za kark tak, że ich usta się spotkały na kilka sekund. Siedemnastolatka odepchnęła go od siebie, patrząc na niego ze złością. 
- Przepraszam. - szepnął i już chciał chwycić ją za nadgarstek, ale ona odwróciła się i szybko wyszła z auta. Pobiegła do domu i trzasnęła drzwiami. Zaczęła płakać. Nie była zła na siebie, że dopuściła do tego pocałunku, ale dlatego, że jej się on podobał. Nagle dostała sms'a. Wyciągnęła komórkę z torebki i drżącą ręką odblokowała. 
Przepraszam cię za ten pocałunek. Nie powinienem do tego dopuścić, ale nie wytrzymałem. Przez cały czas myślałem o tej sekundzie, gdy dotknąłem twojej dłoni w kinie. Pomimo tych ciemności widziałem twoją reakcję i zrobiło mi się głupio. Obiecałem ci, że to będzie tylko przyjacielskie wyjście dwóch kumpli i to schrzaniłem.  Błagam, wybacz mi... Mała. 
Po przeczytaniu treści wiadomości od Gavina wybuchła jeszcze większym płaczem. Siedziała na podłodze w ganku, a łzy leciały jej po policzkach. Zadawała sobie tylko jedno pytanie: Dlaczego właśnie ja?
~*~