czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 12

Obudziłam się u siebie w pokoju. Byłam zdziwiona, gdyż usnęłam w salonie. Wstałam, ubrałam się w szorty i bluzkę na ramiączkach i poszłam do kuchni. Widok jaki mnie tam zastał wywołał u mnie lekkie zaśmianie się, a mianowicie przy kuchence stał Riker ubrany tylko w bokserki. Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu.
- Dzień dobry - powiedziałam całując go w policzek
- Dobry, dobry - zaśmiał się - Jak się spało ?
- Fantastycznie! - zaśmiałam się
- Aż tak dobrze ?
- Tak, a Ty gdzie spałeś ?
- Szczerze ?
- Tak - uśmiechnęłam się do niego
- Spałem koło Ciebie
- Naprawdę ?
- Tak - powiedział lekko zawstydzony. Zapadła cisza, którą przerwałam
- Dziękuje Ci - rzekłam przytulając blondyna
- Za co ?
- Za to, że jesteś tutaj...ze mną
- Heh, nie wiele trzeba by Cie uszczęśliwić - zachichotał
- Dobra, śniadanie gotowe - powiedział nakładając na talerze jajecznicę
- Oh, Riker! Wiesz, że nie musiałeś
- Nie musiałem, ale chciałem
Usiedliśmy razem do stołu.
- Masz na dzisiaj jakieś plany ? - spytał blondyn
- Raczej będę cały dzień siedziała w domu - uśmiechnęłam się
- A co Ty na to, żebyśmy poszli razem pozwiedzać miasto
-  Naprawdę chce Ci się ? - zdziwiłam się
- Jeśli nie chcesz to możemy porobić coś innego
- Pewnie, że chcę. Nawet mam zaplanowane co moglibyśmy zobaczyć
- Serio ?
- To aż takie dziwne ?
- Nie no skąd... To ja idę się ubrać i zaraz pojedziemy, dobrze ?
- Pewnie
Wstaliśmy od stołu. Posprzątałam w kuchni po śniadaniu i poszłam się przebrać. Długo nie wiedziałam co na siebie włożyć, aż w końcu znalazłam. Ubrałam się i wyszłam z pokoju. Riker czekał już na mnie. Objął mnie i wyszliśmy razem z mieszkania. Nasze zwiedzanie zaczęliśmy oczywiście od muzeów. Widziałam, że Rikerowi trochę się nudzi, więc postanowiłam pójść z nim na spacer po parku. Gdy już dotarliśmy na miejsce znaleźliśmy wolną ławkę i usiedliśmy na niej. Riker przybliżył się do mnie, objął jedną ręką, a drugą położył na mojej nodze. Spojrzałam się w jego oczy. Nagle chłopak zbliżył się do mnie jeszcze bardziej i pocałował mnie. Poczułam "motylki" w brzuchu. Tkwiliśmy w namiętnym pocałunku jakieś 5 minut.
- Kocham Cię Emmo - powiedział blondyn
Byłam lekko zszokowana tym, że Riker właśnie wyznał mi miłość. Nie wiedziałam co powiedzieć. Między nami była spora różnica wieku. Ja miałam prawie 17 lat, a on miał 22. Byłam zakłopotana.
- Ja wiem, przepraszam Cię.. Postawiłem Cię w trudnej sytuacji. Wiem, że nadal kochasz Rossa, a ja nagle wyskakuję z tekstem "Kocham Cię". Ja... - przerwałam mu całując go
- Riker, ja też Cię kocham - powiedziałam
Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech. Przytulił mnie jeszcze mocniej... Zbliżała się już godzina 20:00 i zaczęło się ściemniać.
- To jak, jedziemy do domu ? - zaproponował
- Dobrze - powiedziałam wstając z ławki. Chłopak objął mnie i poszliśmy w stronę samochodu [...] Do mieszkania przyjechaliśmy po godzinie, gdyż były korki. Oboje byliśmy zmęczeni. Usiedliśmy sobie na kanapie i włączyliśmy telewizję. Nagle zrobiliśmy się potwornie głodni. Riker wpadł na pomysł i zamówił pizzę, która dotarła po 20 minutach.
W tym samym czasie, dom Lynchów
Rydel, Rocky, Ross i Ryland wraz z Ratliffem siedzieli w kuchni i jedli kolację, na którą były hamburgery.  Rossowi nie chciało się zbytnio jeść. Wstał od stołu i poszedł do swojego pokoju.
- A temu co się stało ? - zdziwił się Ratliff
- Pójdę z nim pogadać - powiedziała Delly po czym wstała i poszła do Rossa. Drzwi do jego pokoju były uchylone. Gdy weszła chłopak leżał na łóżku z głową między poduszkami i płakał. Dziewczyna usiadła koło niego i zaczęła gładzić go po głowie.
- Rossy, co się stało ? - spytała
- Ona mnie już nie kocha
- Kto Cię nie kocha ?
- No Emma - powiedział
-To na pewno jakaś pomyłka. Dlaczego tak wnioskujesz ? Kto Ci tak powiedział ?
- Cassidy. Powiedziała, że rozmawiała z nią i że Em jej powiedziała, że mnie już nie kocha
- I Ty jej w to uwierzyłeś ?
- Tak
- Ross, zadzwoń do Emmy
- Po co ?
- Porozmawiaj z nią. Jak odbierze to znaczy, że Cię kocha, a jak nie to...
- To znaczy, że nie kocha - dokończył
- Nie, to znaczy, że jest zajęta i nie ma czasu odebrać. Ross ona na 1000% Cię kocha, uwierz mi - powiedziała przytulając brata i wyszła z jego pokoju. Chłopak szybko chwycił za telefon i zadzwonił do dziewczyny. Jej telefon był wyłączony. Blondyn nie wiedział, czy uwierzyć Cassidy, czy też nie. Odłożył telefon na półkę i zszedł na dół do rodzeństwa, które siedziało w salonie i oglądało film.
- I co ? Odebrała ? - spytał Rocky
- Skąd Ty...
- Powiedziałam im - rzekła Delly
- Ross ona Ciebie kocha. Nie wierz tej całej Cassidy.  - powiedział Ratliff
Chłopak nic nie powiedział tylko usiadł koło siostry na kanapie i zaczął oglądać film.
W tym samym czasie, u Cassidy - rozmowa telefoniczna
- Tim, on nadal ją kocha - powiedziała dziewczyna
- Pomimo tego, że wyjechała z LA ? - spytał zdziwiony
- Tak... Musimy wymyślić coś lepszego
- A przypomnij mi, po co w ogóle to robimy ?
- Bo chcę wrócić do Rossa
- Myślisz, że on będzie chciał do Ciebie wrócić jak się dowie, że to nie jest jego dziecko tylko moje ?
- Tego właśnie nie ma się dowiedzieć
- Dobra Cass, kotku. Ja już coś wymyślę
- Dziękuję skarbie. Co ja bym bez Ciebie zrobiła, co ?
- Właśnie nie wiem - zaśmiał się
- To ja kończę, papa - powiedziała Cass i się rozłączyła. Spojrzała się na zdjęcie Rossa, które stało na szafce koło jej łózka i powiedziała do siebie.
- Oj Rossy, ja już się postaram, żebyś przestał ją kochać

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 11

Oczami Emmy
Obudziłam się w momencie gdy pilot poinformował nas, że można już odpiąć pasy, a więc odpięłam je i usiadłam sobie wygodnie i wsłuchiwałam się w piosenki, które leciały na słuchawkach. Wtem usłyszałam utwór R5 " One Last Dance". Z oczu poleciały mi łzy. Odruchowo znów zaczęłam przeglądać zdjęcia. Kilkakrotnie czytałam także wiadomość od Rossa.
"Kocham Cię i zawsze będę Cię kochał. Pamiętaj o tym.
~Twój Rossy~"
Za każdym razem do oczu napływało mi coraz więcej łez. Brakowało mi go...zarówno go jak i Rikera. Potrzebowałam ich obu. Byłam załamana, ale nie traciłam nadziei w to, że się jeszcze kiedyś z nimi zobaczę...
Lot samolotem trwał 3 godziny dłużej, ze względu na warunki pogodowe. Gdy samolot wylądował w końcu w Chicago wraz z mamą wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do naszego nowego mieszkania. Po 40 minutach dojechałyśmy na miejsce. Nasze mieszkanie mieściło się w wieżowcu aż na 30 piętrze. Gdy weszłam do środka oniemiałam z wrażenia.
- I jak, podoba Ci się nasz salon ? - spytała mama
- O Boże, mamo. On jest cudowny - powiedziałam z zachwytem. Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam tak pięknego salonu
- Jestem ciekawa jak zareagujesz na swoją sypialnię - zaśmiała się Katniss
- A no tak, mój pokój. Jestem ciekawa jak on wygląda
Odłożyłam na szafkę moją torbę i szybko pobiegłam zobaczyć swój pokój.
- Jejku, jaki on śliczny! - krzyknęłam do mamy
- Cieszę, że ci się podoba! - odkrzyknęła Katniss
Usiadłam na łóżku i podziwiałam moją nową sypialnię. Po chwili mama przyniosła do mojego pokoju moje walizki, a po chwili jacyś panowie zaczęli wnosić kartony z moimi rzeczami. Gdy już poszli zaczęłam wypakowywać wszystko z kartonów i układać na szafkach i półkach. Zabrałam się do rozpakowywania pudła z albumami. Było ich mnóstwo. Spojrzałam się na nie, a potem na pustą ścianę naprzeciwko łóżka i wpadłam na genialny pomysł. Wyciągnęłam wszystkie zdjęcia związane z R5 i zaczęłam przyklejać je na ścianę. Po chwili fotografie pokryły całą ścianę, od sufitu do podłogi. Cofnęłam się trzy kroki od niej i spoglądałam na swoje dzieło. Wyglądało naprawdę fajnie. Gdy skończyłam rozpakowywać kartony zrobiłam się trochę głodna i poszłam do kuchni. Gdy do niej weszłam również byłam mile zaskoczona. Była ona naprawdę ładna.
- Moja mama ma świetny gust - pomyślałam i podeszłam do lodówki. Wyciągnęłam składniki potrzebne do zrobienia naleśników. Tak szybko jak zaczęłam je przygotowywać, przyszła moja mama.
- Co tam gotujesz córeczko ? - spytała
- Robię naleśniki
- Fajnie, zjem sobie później... A teraz musimy porozmawiać - powiedziała z powagą
- Co się stało mamo ? - spytałam zdenerwowana
- Muszę wyjechać na tydzień do Nowego Jorku
- Dlaczego ?
- Zostałam zaproszona na konferencję, która jest związana z naszą agencją. Przepraszam Cie
- Nic się nie stało... Kiedy wyjeżdżasz ?
- Musze wyjechać już dzisiaj
- Co ? Jak to ? Dopiero przyleciałyśmy do Chicago. Miałam zamiar pozwiedzać z Tobą miasto i spędzić z Tobą trochę czasu
- Kochanie, spędzimy ze sobą czas jak wrócę... Obiecuję... A podoba Ci się Twoja własna łazienka ?
- To ja mam własną łazienkę ? - spytałam zaskoczona
- Tak, nie wiedziałaś ?
- Właśnie nie... Gdzie ona w ogóle jest ?
- Koło Twojego pokoju
- Naprawdę ? - krzyknęłam i pobiegłam w stronę łazienki
- A co z naleśnikami ? - krzyknęła mama
- Przygotuj je za mnie. Ja zaraz wrócę
Stanęłam przed drzwiami do mojej nowej, własnej łazienki. Byłam pod ekscytowana, bo nigdy nie miałam własnej łazienki. Zawsze dzieliłam ją z mamą i starszym bratem, który zawsze spędzał w niej ponad dwie godziny układając sobie włosy... Chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. O mało nie zemdlałam z wrażenia. Moja łazienka była... nie było słowa by ją opisać. Szybko wróciłam do mamy do kuchni. Naleśniki leżały już na talerzu, a moja mama siedziała przy stoliku i jadła je. Spojrzała się na mnie i zaczęła się śmiać
- Widzę, że łazienka bardzo Ci się spodobała
- Tak... Skąd wiesz ?
- Wszystko odczytuję z twojego wyrazu twarzy - uśmiechnęła się
- Serio ? Aż tak to widać ?
- Niestety tak - zaśmiała się - Muszę już się zbierać
- Ale dopiero przyjechałyśmy mamo
- Chciałabym zostać ale za godzinę mam samolot do Nowego Jorku
- Ale mamo...
- Muszę już iść... Zrobiłaś naprawdę dobre naleśniki - powiedziała całując mnie w czoło
Po chwili była już gotowa i kierowała się w stronę drzwi. Podbiegłam do niej i rzuciłam jej się na szyję.
- Kocham Cię mamo i  będę bardzo tęskniła
- Też Cię kocham... Uważaj na siebie, dobrze ?
- Dobrze... Nie wiem co będę robiła przez ten cały czas
- Na pewno coś wymyślisz, córeczko... Muszę już iść, trzymaj się - powiedziała całując mnie w czoło i wyszła z naszego mieszkania. Ja usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizor. Zbliżała się już godzina 19:00. W telewizji leciał akurat wczorajszy koncert R5 w LA. Nagle wstałam z kanapy i pobiegłam do swojego pokoju. Sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Rossa. Ku mojemu zdziwieniu odebrała dziewczyna.
- Halo ? - spytała
- Cassidy ? - zdziwiłam się
- Tak, a co ? Czego znów chcesz ?
- Chciałam pogadać z Rossem. Wiesz może gdzie on jest ?
- Tak, poszedł do kuchni po coś do jedzenia
- Jesteś u niego ?
- Oczywiście... Przecież jest moim chłopakiem
- Jak to ? - spytałam przerażona
- Po tym jak wyjechałaś zaproponował mi abym do niego wróciła
- Co ? Nie wierzę Ci - krzyknęłam do telefonu ze łzami w oczach
- To lepiej uwierz - zaśmiała się - Ross już Ciebie nie kocha
- Wczoraj mi powiedział, że mnie kocha i że zawsze będzie mnie kochał - krzyczałam
- To najwyraźniej zmienił zdanie
- On mnie nadal kocha i ja to wiem... On jest z Tobą, chociaż wątpię czy w ogóle jest, tylko dlatego, że jesteś z nim w ciąży
-  Ale jak Ty to sobie w ogóle wyobrażasz, co ?
- Ale co ?
- Boże jaka Ty nieogarnięta jesteś - oburzyła się Cass  - Czy Ty nie rozumiesz, że on do Ciebie już nie wróci
- Wróci zobaczysz - krzyknęłam do telefonu i rozłączyłam się. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać
 W tym samym czasie, dom Lynchów
- Z kim rozmawiałaś Cassidy ? - spytał Ross, który właśnie wchodził do pokoju z talerzem kanapek
- A nie wiem. Odebrałam i ktoś od razu się rozłączył - skłamała
- To co, zaczynamy nasz seans filmowy - rzekł blondyn siadając koło dziewczyny
- Ja to mam ochotę na coś innego - powiedziała uwodzicielsko dziewczyna rozpinając jego koszulkę
- Przestań! - krzyknął blondyn
- Nie chcesz ? - zdziwiła się Cass
- Znaczy... Nie powinienem ze względu na Emmę i Twoją ciążę
- Zapomnij o tej dziuni. Ona już Ciebie nie kocha
- Jak to ? Skąd to wiesz ? - zdziwił się
- Powiedziała mi jak z nią ostatnio rozmawiałam przez telefon. Powiedziała, że już Ciebie nie kocha - znów skłamała
- A powiedziała Ci może dlaczego mnie już nie kocha ? 
- Tego nie mówiła ale miałam wrażenie jakby się już po prostu Tobą znudziła
- Aha, fajnie wiedzieć - powiedział załamany blondyn
- A moją ciążą się nie przejmuj
- Mógłbym Ci zrobić krzywdę
- Nigdy byś mi krzywdy nie zrobił - rzekła całując go 
- Jesteś tego pewna ? - spytał
- Tak, już od dawna chciałam to z Tobą zrobić 
- Ach tak 
Chłopak odłożył talerz z kanapkami na komodę i zaczął rozbierać Cassidy. Po chwili oboje leżeli już w bieliźnie. Ross całował dziewczynę coraz namiętniej. Cass nie protestowała. Nagle Ross spojrzał się w jej oczy i chyba coś w nim pękło.
- Przepraszam Cię ale ja tego nie zrobię - powiedział
- Dlaczego kochanie ? - spytała całując chłopaka po jego szyi
- Bo ja nadal kocham Emmę, przepraszam
Blondyn wstał i szybko poszedł do łazienki się ubrać. Cassidy siedziała na łóżku zszokowana, a zarazem zła.
- Muszę wymyślić jakiś plan, aby ta dwójka się znienawidziła - pomyślała Cass po czym wstała, ubrała się i usiadła na łóżku. W tej samej chwili blondyn wrócił z łazienki i usiadł koło dziewczyny. Włączył telewizor i sięgnął po kanapki, którymi poczęstował dziewczynę.
- Ja naprawdę Cię przepraszam - powiedział
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się do niego
- Nie jesteś zła ? - spytał
- Nie jestem - skłamała - Musisz wybić sobie z głowy tą Emmę. Ona Ciebie już nie kocha, uwierz mi. - powiedziała całując chłopaka w policzek. Blondyn nic nie powiedział tylko objął ręką dziewczynę, tak że ona się do niego przytuliła i razem zaczęli oglądać film, tak jak planowali.
W tym samym czasie, Chicago - dom Emmy
W końcu przestałam płakać. Nie chciało mi się wierzyć w to, że Ross przestał mnie kochać. Usiadłam na łóżku, spojrzałam na ścianę, na której był wykonany przeze mnie kolaż z R5 i znów zaczęłam płakać. Schowałam twarz w dłoniach. Wtem ktoś zadzwonił do drzwi.
- O Boże, znów jakiś kurier - powiedziałam
Wstałam z łóżka i wyszłam ze swojego pokoju. Nagle drzwi się otworzyły. Nie wierzyłam własnym oczom. Do mojego mieszkania wszedł... Riker. Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
- Co Ty tutaj robisz ? - spytałam płacząc ze szczęścia
- Nie pożegnałem się z Tobą przed Twoim odlotem i postanowiłem, że wynagrodzę Ci to i przylecę do Ciebie - powiedział uśmiechając się
- Jak dobrze, że jesteś - znów zaczęłam płakać
- Ojeju, Em, co się stało ?
-  Ross mnie już nie kocha - wydukałam
- Jak to ?
- Tak powiedziała mi Cassidy, jego dziewczyna
- Jego kto ? - krzyknął Riker
- Nie wiedziałeś ? - zdziwiłam się
- Nie, ale to może dlatego, że wyleciałem z LA jakieś 4 godziny po Twoim wylocie... Wtedy Ross jeszcze kochał Ciebie i nie miał zamiaru wrócić do tej blondzi
- Cassidy mi powiedziała, że on zaproponował jej aby do niego wróciła od razu jak ja wyjechałam - zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Riker przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej.
- Zostaniesz u mnie na noc ? - spytałam
- A co na to Twoja mama ?
- Mojej mamy nie ma
- Dlaczego ?
- Wyjechała na tydzień do Nowego Jorku na jakąś konferencję - powiedziałam - Zostaniesz u mnie na ten cały tydzień ?
- Bardzo bym chciał ale R5 ma koncert po jutrze i będę musiał wracać - Ale puki co, to zostaję u Ciebie, by Cię wesprzeć i pocieszyć
- Dziękuję - powiedziałam całując blondyna w policzek. Później wzięłam od niego jego walizki i zaniosłam do pokoju gościnnego. Gdy wróciłam do salonu Riker siedział na kanapie z miską popcornu i czekał na mnie.
- Dzisiaj akurat leci maraton horrorów, oglądamy ? - spytał
- Nie lubię horrorów... a tak właściwie to boję się je oglądać
- Ze mną jesteś bezpieczna - powiedział uśmiechając się
Zgasiłam światła w domu, usiadłam na kanapie koło Rikera i wtuliłam się w niego. Po obejrzeniu trzech filmów zasnęłam, a Riker razem ze mną.

wtorek, 31 grudnia 2013

Rozdział 10

Ross obudził się już po 7.00 rano. Chwilę leżał na łóżku a potem poszedł do łazienki ogarnąć się. Ubrał się w swoje ulubione podarte jeansy, bluzę z Hollister i żółte trampki. Tak ubrany zszedł na dół. W domu było tak cicho jak nigdy, gdyż wszyscy spali. Gdy wszedł do kuchni zobaczył siedzącą przy stole Rydel.
- Hey siostra, a Ty czemu już nie śpisz ?
- A jakoś tak nie mogę. A Ty jak się czujesz ? Słyszałam jak wczoraj płakałeś
- Aż tak to było słychać ?
- Tak. Widzę, że się trochę uspokoiłeś
- Tak, czuję się o wiele lepiej niż wczoraj... To teraz niech księżniczka mi powie, co sobie życzy na śniadanie - uśmiechnął się do Delly
- Mógłbyś zrobić moje ulubione naleśniki francuskie z musem malinowym ?
- Dla Ciebie wszystko - powiedział całując siostrę w czoło i wziął się do roboty. Rydel w tym czasie poszła się ubrać. Założyła na siebie białe szorty, różowy sweterek i różowe trampki. Gdy wychodziła z pokoju spojrzała na zegarek, który wskazywał już 8:45. Postanowiła, że obudzi resztę domowników i tak zrobiła. Po godzinie wszyscy byli już w kuchni i czekali na naleśniki francuskie od Rossa.
- Stary, długo jeszcze ? - krzyknął Rocky
- Jeszcze chwila - odkrzyknął blondyn
- My tu zaraz z głodu umrzemy - zaśmiał się
- Oj, wytrzymacie jeszcze chwilkę - powiedział nakładając na talerze naleśniki. Po chwili podał je każdemu. Sam też się do nich dosiadł i zjadł z nimi. Po śniadaniu posprzątał razem z Rydel a reszta poszła do salonu. Wtem do domu Lynchów wszedł Ratliff.
- Wow, z dnia na dzień jesteś u nas coraz wcześniej - zaśmiał się Ryland
- Serio ? Szczerze to nie zauważyłem - w tym momencie do salonu weszła Rydel
- Hey Ratliff
- Hey ślicznotko - uśmiechnął się do dziewczyny
- To już wiemy czemu on tak szybko przychodzi - zaśmiał się Ross, który właśnie ubierał kurtkę
- Rossy skarbie, jedziesz po Rikera ? - spytała Stormie
- Tak mamo
- Dobrze, tylko wróć jak najszybciej
- Dobrze - chłopak wziął kluczyki od swojego samochodu i pojechał po Rikera
W tym samym czasie, szpital
Emma pomagała chłopakowi w pakowaniu się. Leżał w szpitalu tylko dwa dni, a rzeczy miał jakby leżał co najmniej dwa tygodnie.
- No, to już wszystko - powiedziała Em
- Dziękuję Ci za wszystko - rzekł blondyn przytulając dziewczynę
- Ile razy mam Ci jeszcze mówić, że nie masz za co mi dziękować - zaśmiała się
- Oczywiście, że jest - uśmiechnął się. Po chwili ciszy Riker rzekł
- Em, jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił
- Na pewno dałbyś sobie radę. Masz przecież taką wspaniałą rodzinę, która kocha Cię ponad wszystko - powiedziała przytulając się do blondyna.
Wszystkiemu przyglądał się Ross, który stał w drzwiach. Podszedł bliżej i stanął naprzeciwko nich
- Wy naprawdę wyglądacie razem uroczo - rzekł
- Wiem, że kłamiesz Ross - powiedział Riker
- Nie kłamię, wręcz przeciwnie, mówię prawdę - w końcu po chwili odważył się to powiedzieć
- Wy powinniście być razem. Naprawdę do siebie pasujecie
Em i Riker byli w szoku. Nie spodziewali się tego. Patrzeli się na niego jak na jakiś malowany obraz.
- Czemu patrzycie się na mnie jak na jakiegoś psychopatę ? - zaśmiał się
- Stary, nie spodziewaliśmy się tego po Tobie
- Naprawdę ? - spytał zdziwiony. Wtem do Emmy ktoś zadzwonił. Była to jej mama i kazała wracać jej do domu. Dziewczyna pożegnała się z chłopakami i wyszła.
- Ja z nią nie będę - powiedział Rik
- Dlaczego ?
- Bo Ty ją kochasz... Nie mógłbym znieść myśli że chodzę z dziewczyną, którą mój brat kocha. Sorry stary, ale taka prawda
- Proszę Cię. Ona Ciebie potrzebuje. Ja z nią nie mogę być przez tą ciążę Cassidy... Zrobiłem jej dziecko to teraz muszę się nią zaopiekować
- Ale zrozum ja z nią nie mogę być - Riker cały czas stawiał na swoim
- Proszę Cię. Ona teraz potrzebuje wsparcia z Twojej strony, a po za tym Ty byłbyś lepszym chłopakiem ode mnie
- Ross, nie mów tak
- Ale to jest prawda. Niejednokrotnie złamałem jej serce
- Nie rozumiesz, że ona Ciebie nadal kocha ?
- Rozumiem. Ja też ją kocham i to ponad wszystko. Z mostu bym mógł dla niej skoczyć ale nie możemy być razem - powiedział ze łzami w oczach. Czuł, że zaraz wybuchnie płaczem ale się powstrzymał. - Dobra skończmy już ten temat. Rodzice czekają na nas w domu
- To chodźmy - powiedział Rik. Oboje wyszli ze szpitala, wsiedli do samochodu i pojechali w stronę domu.
W tym samym czasie, dom Emmy
- Hey mamo, już jestem. Coś się stało ?
- Usiądź proszę na kanapie - powiedziała Katniss
- Mamo ?! Co się dzieje ? - spytała zdenerwowana Emma
- Przeprowadzamy się kochanie
Emma siedziała na kanapie w totalnym szoku. Patrzyła się na swoją mamę z przerażeniem w oczach.
- Jak to ?! Czemu ?! - krzyczała
- Dostałam awans i agencja przeniosła mnie do innego miasta
- A mianowicie jakiego ?
- Zamieszkamy w Chicago
- Chi-Chi-Chicago ?!
- Bardzo Cię przepraszam córciu. Wiem że bardzo się związałaś z Lynchami i teraz będzie Ci ciężko się z nimi rozstać. Bardzo Cię przepraszam.
- A Sebastian nie może zostać w LA ? Zostałabym z nim.
- Sebastian wraca do Warszawy. Jego samolot odlatuje jutro popołudniu.
- Mamo - Em rzuciła się kobiecie na szyję i zaczęła płakać. Wtem do salonu wszedł Sebastian. Usiadł koło siostry i mocno ją przytulił.
- Jak chcesz to mogę zostać dla Ciebie w LA żebyś mogła nadal widywać się z Lynchami - powiedział
- Naprawdę ? - zdziwiła się
- Jasne. Dla Ciebie zrobiłbym wszystko, nawet bym zaprzepaścił szansę na zdobycie dobrze opłacalnej pracy.
- Na to nie mogę Ci pozwolić! - krzyknęła - Nie pozwolę Ci abyś zaprzepaścił taką szansę
- Siostra, ale dla Ciebie ja potrafię zrobić wszystko, byle byś była uśmiechnięta i szczęśliwa
Emma nie mogła wydusić z siebie ani jednego słowa.
W końcu gdy jej się udało powiedziała
- Kiedy się przeprowadzamy ?
- Już pojutrze
- Pojutrze ?! - krzyknęła Em z przerażeniem
- Tak, chcą żebym zaczęła tam pracę jak najszybciej
Emma już nic nie powiedziała. Wstała bez słowa i poszła do swojego pokoju. Sięgnęła po album ze zdjęciami i zaczęła go przeglądać. Nagle zatrzymała się przy jednym zdjęciu.

 Z oczu poleciały jej łzy.
- Nie wierzę, że to koniec - powiedziała do siebie, po czym odłożyła album i poszła spać.
Następnego dnia, oczami Emmy
Wstałam po 11:00, ubrałam się w czerwone rurki, szary sweter i czarne trampki i zeszłam na dół. Przy drzwiach wyjściowych stały walizki Sebastiana w salonie stało pełno kartonów, do których mama pakowała nasze rzeczy. Poszłam do kuchni. Przy stole siedział Sebastian i pił kawę. Gdy mnie zobaczył, wstał i podszedł do lodówki wyciągając z mnie śniadanie. Usiadłam naprzeciwko niego i zaczęłam jeść. Gdy skończyłam Sebastian zabrał mój talerz i schował go do zmywarki, po czym podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Kocham Cię siostra, najbardziej na świecie - szepnął mi do ucha
- Ja Ciebie też - jeszcze mocnej się w niego wtuliłam. Dochodziła już 13:00. Sebastian miał samolot o 15:00. Mama pojechała go zawieść na lotnisko. Ja zostałam w domu, lecz szybko z niego wyszłam i pojechałam do Lynchów. Gdy tam dojechałam zapukałam do drzwi. Otworzył mi Ross. Rzuciłam się mu na szyję tak, że on cofnął się do tyłu by nie upaść. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Gdy się od niego odkleiłam spojrzałam w stronę salonu. Na kanapie siedziało rodzeństwo Rossa, Ratliff i... Cassidy. Podeszłam do nich. Rydel widząc mnie w takim stanie wstała i mnie przytuliłam.
- Kochana, co się stało ? - spytała
- Może lepiej usiądź... Wszyscy lepiej usiądźcie - powiedziałam spoglądając na moich przyjaciół
- Co się dzieje ? - spytał zatroskany Riker
- Ja, ja... Przeprowadzam się - wydukałam
- Co ?! Jak ?! Dokąd ?! - krzyknął Riker wstając z kanapy
- Przeprowadzam się do Chicago
- Chicago ? - wydukała Delly
- Tak, moja mama dostała awans w pracy i agencja przeniosła ją właśnie do Chicago - powiedziałam. Nagle nie wiedząc czemu spojrzałam się na Cassidy. Ta patrzała się na mnie tak jakby lekko się uśmiechając. Zdziwiło mnie jej zachowanie.
- To kiedy wylatujesz ? - spytał Ross chwytając mnie za rękę
- Jutro rano - powiedziałam spuszczając głowę
- Ja nie mogę w to uwierzyć - powiedział
- Ja też nie - rzekłam przytulając Rossa. Widziałam, że Cassidy była o to zła, więc żeby nie pogarszać sprawy odsunęłam się od blondyna.
- Muszę już iść - powiedziałam drżącym głosem
Riker podszedł do mnie, chwycił mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Obiecaj mi, że o mnie nie zapomnisz Em
- Obiecuję Ci - powiedziałam całując blondyna w policzek
Nagle zadzwonił mój telefon. Była to moja mama. Kazała mi wracać do domu, aby pomóc przy przeprowadzce. Pożegnałam się z Lynchami. Każdego po kolei przytuliłam na pożegnanie i wyszłam. Gdy byłam przy samochodzie podbiegł do mnie Riker. Przyciągnął mnie do siebie  i jeszcze raz mnie pocałował. Spojrzałam się w jego oczy, pocałowałam go delikatnie w usta i weszłam do samochodu. Odpaliłam silnik i odjechałam. Widziałam w lusterku jak Riker patrzał się przez chwilę na mój odjeżdżający samochód i poszedł do domu. Ja też po nie całych 20 minutach dotarłam do domu. Na podjeździe stał wóz przeprowadzkowy. Postawiłam samochód po drugiej stronie drogi i poszłam pomóc mamie przy przenoszeniu tych wszystkich kartonów. Gdy skończyłyśmy dochodziła już godzina 19:00. Obydwie byłyśmy zmęczone tym dniem. Zrobiłyśmy sobie po zielonej herbacie i poszłyśmy spać, gdyż rano o 7:00 miałyśmy samolot do Chicago. 
Wstałam o 4:00 rano by się ze wszystkim wyrobić. Ubrałam się w swoje ulubione czarne rurki, białą bluzkę z krótkim rękawkiem i nałożyłam na to koszulę w kratę w czerwonych odcieniach. Zabrałam telefon z etażerki i schowałam do torby, która miała mi służyć jako mój bagaż podręczny w samolocie. Tak samo zrobiłam ze słuchawkami, zabrałam ze sobą jeszcze książkę, którą miałam zamiar skończyć czytać podczas lotu i jeszcze parę niezbędnych rzeczy. Gotowa zeszłam na dół do kuchni. Zrobiłam sobie na szybko kanapkę i wypiłam herbatę. Gdy się już z tym wszystkim uporałam była już 5:30, a mama czekała na mnie w samochodzie. Nałożyłam szybko kurtkę i wyszłam z domu. Wsiadłam do samochodu i razem z mamą pojechałyśmy na lotnisko. 
Dojechałyśmy na miejsce o 6:40. Mama poszła coś jeszcze załatwić a ja usiadłam na krzesłach przy ścianie. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Natknęłam się na zdjęcie Rossa i Rikera, które zrobiłam im po koncercie, podczas którego pogodziłam się z Rossem.
Po policzku spłynęła mi łza.

- Dlaczego Was tu nie ma, gdy Was potrzebuję - powiedziałam do siebie
- Przecież jestem
Uniosłam głowę do góry i zobaczyłam przed sobą Rossa, mojego kochanego Rossa. Rzuciłam mu się na szyję i wtuliłam się w niego. Chłopak objął mnie. Staliśmy tak jakieś 10 minut. Przerwała nam moja mama.
- Chodź kochanie, musimy już iść - powiedziała
- Dobrze, zaraz przyjdę
- A więc to naprawdę koniec - rzekł blondyn. Po policzku spływały mu łzy
- Na pewno się jeszcze spotkaniu Rossy, na pewno. Obiecuję Ci - powiedziałam całując go w policzek- A teraz muszę już iść
Ross przytulił mnie jeszcze raz na pożegnanie po czym wzięłam swoją torebkę i poszłam. Blondyn jeszcze długo się patrzał w moją stronę po czym wyszedł na parking przed lotniskiem. Weszłam w końcu na pokład samolotu, usiadłam sobie wygodnie koło mamy, nałożyłam słuchawki i włączyłam muzykę, lecz długo sobie jej nie posłuchałam gdyż dostałam sms'a od Rossa:
"Kocham Cię i zawsze będę Cię kochał. Pamiętaj o tym.
~Twój Rossy~"
Gdy to przeczytałam chciałam wybiec z samolotu i rzucić mu się na szyję, ale nagle samolot wystartował. Długo myślałam o tym, że już mogę nie zobaczyć Lynchów... Wiedziałam, że czeka mnie długi lot do Chicago. Włączyłam muzykę na słuchawkach, wtuliłam się w mamę i usnęłam.

No i jest, rozdział 10. Mówiłam, że dodam go po Nowym Roku, ale wczoraj miałam wenę i napisałam go i musiałam go dzisiaj koniecznie opublikować. Jeszcze raz życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku
Pozdrawiam
~Julia

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 9

Riker leżał nieprzytomny na ziemi. Wszyscy byli w szoku.
- Ross coś Ty zrobił ?! - krzyknęła Rydel
- Ja go tylko uderzyłem - powiedział Ross ze łzami w oczach
- Jesteś kretynem! Najpierw łamiesz Emmie serce, a teraz to - wydarł się na niego Rocky
- Boże, co się stało ? - krzyknęła Stormie, która właśnie wróciła z Markiem do domu
- Mamo, ja... To moja wina - wydukał Ross
- Teraz to nie jest ważne... Rydel dzwoń szybko po karetkę - krzyknęła kobieta
- Już mamo - Dziewczyna szybko pobiegła po telefon. Karetka przyjechała jak najszybciej. Mark ze Stormie pojechali z Rikerem w karetce, Ryland z Rossem i Rockym pojechali samochodem, a Rydel pojechała sama, specjalnie bo chciała zajechać do Emmy i powiedzieć jej co się stało. Najszybciej jak mogła podjechała pod jej dom i zapukała do drzwi. Otworzył jej Sebastian.
- O hey Rydel - powiedział
- Hey, jest Emma ?
- Tak, wejdź... Jest u siebie w pokoju - Delly szybko pobiegła do Emmy. Zapukała i weszła do jej pokoju. Zobaczyła siedzącą na łóżku dziewczynę, która trzymała w rękach zdjęcie.
- Co się stało, Em ? - spytała dziewczyna
- Mam mętlik w głowie
- Dlaczego ?
- Trochę ciężko to wytłumaczyć, ale spróbuję... Chodzi o to ,że mimo tego co się stało nadal kocham Rossa... I zaczęłam także czuć coś do Rikera przez ten pocałunek
- Czyli kochasz Rossa i podoba Ci się Riker, dobrze zrozumiałam ?
- Tak... A w ogóle po co przyjechałaś ?
- Chciałam Ci powiedzieć, że Riker jest w szpitalu - powiedziała spuszczając głowę
- Jak ? Co się stało ?! - krzyknęła wstając z łóżka
- Ross uderzył Rikera po tym jak powiedział że Ty i on się pocałowaliście i że jesteście razem. Tak go uderzył, że ten upadł na ziemię i stracił przytomność... Jedziesz ze mną do niego ?
- O Boże, oczywiście - Rydel chwyciła ze rękę Em i pobiegły w stronę drzwi.
- Sebastian, wychodzę. Nie wiem kiedy wrócę - krzyknęła
- A gdzie idziesz ? - spytał chłopak
- Jadę do szpitala, jest tam Riker
- A co się stało ?
- Powiem Ci jak wrócę, bo się śpieszę
Obie dziewczyny wsiadły do samochodu i odjechały z piskiem opon.
W tym samym czasie, szpital
Na korytarzu siedziała cała rodzina Lynchów. Riker był reanimowany. Ciśnienie z każdą sekundą mu spadało. Ross nie mógł uwierzyć, w to, co zrobił. Do oczu napływały mu łzy.
- Boże, jakim ja jestem idiotą - krzyknął. W tej samej chwili na korytarz wpadły dziewczyny. Emma podbiegła do Rossa.
- Jak mogłeś to zrobić ?! - wydarła się na niego
- Właśnie nie wiem... Przemawiała przeze mnie wtedy zazdrość
- Za ten pocałunek ? - spytała krzycząc
- Za to też, ale głównie za to, że jesteście razem
- My nie jesteśmy razem, Ross!
Wtem z sali wyszedł lekarz. Poprosił rodziców do swojego gabinetu. Reszta siedziała przy pokoju Rikera. Wtem na korytarz wbiegła Cassidy. Podbiegła do Rossa i przytuliła go. Chłopak zdziwił się, że ona przyjechała.
- Dowiedziałam się co się stało - powiedziała całując chłopaka w policzek
- Od kogo ?
- Nie powiem - zaśmiała się
- A Ty jak się czujesz ? - spytał
- Bywało lepiej - uśmiechnęła i do blondyna. Nagle z gabinetu lekarza wyszli Mark i Stormie.
- Chodźcie, idziemy do Rikera - powiedziała kobieta. Cała rodzina wraz z Emmą i Cassidy weszła do Rikera. Chłopak leżał nieruchomo na łóżku. Miał po podłączane przeróżne kabelki do siebie. Rodzice usiedli po jednej stronie łóżka, a młodzież po drugiej. Siedzieli tak przy nim parę godzin. Ross pojechał zawieść Cassidy do domu i wrócił by cały czas siedzieć przy bracie. Stormie, Mark i reszta w końcu pojechała do domu, gdyż byli już bardzo zmęczeni. Przy Rikerze został Ross z Emmą. Chłopak leżał cały czas nieruchomo. Był zimny i blady na twarzy.
- Riker, proszę obudź się - powiedziała Em chwytając za jego rękę
- Przepraszam Cię, nie chciałem tego zrobić - powiedział Ross szlochając
- Już dobrze, nic się nie stało - powiedział Riker uśmiechając się do Rossa
- O Boże Riker! - krzyknęła Em i przytuliła leżącego chłopaka
- Stary, witaj znów wśród żywych - zaśmiał się - Ja Cię tak strasznie przepraszam - powiedział przytulając brata
- Już dobrze. Wybaczam Ci. Ja też Cię chciałem przeprosić - rzekł Riker
- Stary, za co ?
- Za to, że Cię okłamałem. Powiedziałem Ci, że ja i Em jesteśmy razem ale to nie była prawda. Chciałem żebyś był zazdrosny... Wiem zachowałem się jak jakiś dzieciak
- Spoko, ja też Ci wybaczam. Skoczę teraz spytać się kiedy będziesz mógł wyjść
- Dzięki brat - uśmiechnął się
Emma z Rikerem zostali sam na sam. Chwilę się na siebie patrzeli.
- Nie jesteś zmęczona ? W końcu siedzisz tutaj dobre siedem godzin
- Trochę jestem - powiedziała ziewając. Nagle Riker odsunął się i zrobił koło siebie miejsce.
- Zasługujesz na chwilę odpoczynku - rzekł klepiąc wolne miejsce koło siebie
- Wiesz co, ja chyba się zdrzemnę na krześle
- Weź przestań. Nie gadaj tylko połóż się koło mnie. Tylko tak mogę się odwdzięczyć
- Niby za co ? - zaśmiała się
- Za to, że byłaś i że cały czas jesteś przy mnie
- Przecież jesteś moim najlepszym przyjacielem... Nie mogłabym Cię zostawić samego
- Dziękuję Ci - powiedział i spojrzał się na dziewczynę. Była ona już tak zmęczona, że oczy same jej się zamykały. Chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie - Połóż się koło mnie, bo zaraz mi tutaj zemdlejesz z przemęczenia - zaśmiał się
Dziewczyna nie stawiała już żadnego oporu, położyła się obok Rikera, wtuliła się w niego i momentalnie zasnęła. Chłopak także zasypiał gdy nagle do pokoju wszedł Ross. Usiadł koło brata.
- Ładnie razem wyglądacie - powiedział z uśmieszkiem
- Sorry stary, ale ona była taka zmęczona i nie chciałem żeby spała na krześle
- Spoko, nic się nie stało - po chwili ciszy Ross powiedział
- Zasługujesz na nią... Jesteś o wiele lepszy ode mnie
- No weź. Przecież Ty jesteś jej chłopakiem
- Już nie - posmutniał
- Ale ona Ciebie kocha, Ross
- Naprawdę ? Skąd to wiesz ? - na twarzy pojawił mu się uśmiech
- Powiedziała mi
- Nawet jeśli mnie kocha i ja ją to i tak nie możemy być razem - chłopak zaczął płakać
- Hey Ross, zobaczysz, jeszcze wszystko się ułoży - powiedział przytulając brata, który płakał jak małe dziecko - Bądź dobrej myśli bracie
- Dzięki, nie wiem co bym bez Ciebie zrobił
- Ja też nie wiem - zaśmiał się
- Hahaha... Lekarz powiedział, że jutro będziesz mógł wyjść
- To super. Przyjedziesz po mnie, prawda ?
- Nie przyjadę
- Co ? - zdziwił się Rik
- Nie przyjadę, bo zostaję tutaj z Tobą
- Nie ma mowy, jedziesz do domu
- Nie, zostaję z Tobą
- Przecież nie masz gdzie spać
- A to, to co ? - wskazał na krzesło - Na tym będę spał
- Weź przestań. Zrób to dla mnie i jedź do domu - powiedział Riker
- Dobra, ale przyjadę do Ciebie z samego rana
- A teraz idź już do domu
- To dobranoc Riker
- Dobranoc... Tylko jedź ostrożnie
- Dobra, dobra
Gdy Ross już wyszedł z pokoju i zamkną za sobą drzwi, Riker przytulił mocno Em tak, że ta się obudziła.
- Oj, przepraszam. Nie chciałem Cię obudzić
- Nic się nie stało. Gdzie Ross ?
- Kazałem mu jechać do domu. Ty zostaniesz ze mną, tak ?
- Pewnie Riker - powiedziała i pocałowała chłopaka w policzek, po czym wtuliła się w niego i zasnęła. Chłopak objął ją. Był zmęczony lecz nie mógł zasnąć. Po głowie cały czas chodziły mu słowa jego młodszego brata " Zasługujesz na nią... Jesteś o wiele lepszy ode mnie". Po kilku minutach rozmyślania w końcu udało mu się usnąć.
W tym samym czasie, dom Lynchów
Ross wrócił do domu. Cala rodzina siedziała w salonie pijąc herbatę. Wszyscy byli bardzo zestresowani tą cała sytuacją z Rikerem. Ross dosiadł się do nich.
- I co z Rikerem, synku ? - spytała Stormie
- Dobrze, obudził się już. Została z nim Emma - powiedział
- A wiesz może kiedy będzie mógł wyjść ze szpitala ? - spytała Delly
- Jutro rano. Pojadę po niego... A teraz muszę Was przeprosić ale jestem zmęczony jak cholera. Dobranoc
- Dobranoc - odpowiedzieli wszyscy chórkiem
Chłopak wszedł do swojego pokoju. Położył się na łóżku. Sięgnął po telefon. Wszedł w wiadomości i zaczął czytać te pomiędzy nim, a Emmą. Zaczął płakać. Z minuty na minutę coraz głośniej. Wtem do pokoju wbiegła Rydel. Usiadła na łóżku i mocno przytuliła młodszego brata.
- Rossy, co się stało ?
- Ja nie potrafię bez niej żyć! - krzyknął wtulając się w siostrę
- Ciiiiii, nie płacz już. Zobaczysz wszystko się ułoży - pocieszała chłopaka - A teraz idź się już myć, bo późno już jest. Wszystko będzie dobrze - powiedziała całując Rossa w czoło. Chłopak wstał, przytulił jeszcze raz mocno siostrę i poszedł się myć. Gdy wrócił Rydel już nie było w jego pokoju. Usiadł na łóżku. Patrzał się na ścianę, na której wisiało zdjęcie jego i Emmy. Do oczu znów napłynęły mu łzy. Po chwili nie wytrzymał i rzucił się na łóżko chowając głowę między poduszkami. Płakał tak dobre parę godzin. W końcu udało mu się usnąć.  

sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 8

Ross stał jak wryty. Odebrało mu mowę z wrażenia. Był w totalnym szoku. Emma była tak samo zszokowana jak chłopak.
- I co nic mi nie powiesz - spytała Cass. Nie otrzymała odpowiedzi- Skoro nic nie chcesz mówić to ja już pójdę - powiedziała. Była już przy samych schodach, gdy nagle Ross chwycił ją za rękę.
- Ale jak to ? Przecież myśmy nie uprawiali seksu! - chwycił ją za ramiona i zaczął potrząsać.
- Nie pamiętasz? - W jej oczach było widać łzy. - Poszliśmy na imprezę do Jasona. Tam chciałeś się ze mną kochać. I zrobiliśmy to. Bez zabezpieczeń.
- Co ?! - krzyknął i złapał się za głowę. - Byłem pijany. - mruknął do siebie. - Wiedziałaś, że jestem pijany, a i tak zaciągnęłaś nas do łóżka.
- Ross, chciałam tego! Ty też tego chciałeś! - krzyknęła i spojrzała na niego zaszklonymi oczami. - Jestem w ciąży, a ty jesteś ojcem. - Po wypowiedzeniu tych słów, wyszła z jego domu. Załamany Ross wrócił do sypialni. Em w niej nie było. Nagle usłyszał szlochanie w łazience. Chciał tam wejść lecz drzwi były zamknięte na klucz.
- Kochanie, otwórz drzwi - powiedział ciepłym głosem. Wtem drzwi do łazienki się otworzyły. Blondyn wszedł do pomieszczenia i zobaczył swoją ukochaną siedzącą na ziemi. Ta spojrzała się na niego i wstała.
- Ross bardzo mi przykro ale musimy zerwać - powiedziała
- Nie możemy! Błagam, nie! - krzyknął chwytając dziewczynę za rękę
- Ale tak będzie najlepiej - rzekła ze łzami w oczach
- Ja nie potrafię żyć bez Ciebie - powiedział płacząc
- Ross tak będzie najlepiej
- Dla kogo ?
- Dla tego dziecka, które się urodzi - krzyknęła
- Przysięgam ci, że to musi być jakaś pomyłka... Nie pamiętam, żebym uprawiał z nią seks...
- Nie kłam! - krzyknęła - Słyszałam waszą rozmowę! Słyszałam, jak mówiłeś, że byłeś pijany. Szczere gratulacje, Ross. Życzę, abyś był idealnym tatusiem dla tego dziecka!
Ross stał nieruchomo. Nie wiedział co powiedzieć. Emma po chwili bez zawahania wyszła z łazienki, ubrała się i opuściła dom Rossa. Nie miała siły żeby iść do domu, usiadła na schodach i zaczęła płakać . Wtem przyjechało rodzeństwo Ross'a. Wszyscy się śmiali ale gdy zobaczyli zapłakaną, siedzącą na schodach Emmę od razu uśmiech zniknął z ich twarzy. Szybko podbiegli do dziewczyny. Rydel usiadła koło niej i przytuliła ją.
- Hey, co się stało - spytała Delly
- Ross wszystko Wam powie - rzekła wycierając łzy z twarzy
- My już sobie z nim pogadamy - powiedziała Rydel. Wstała i wraz z chłopakami weszła do domu. Riker został z Emmą.
- Ja muszę już iść do domu - powiedziała wstając ze schodów
- Odprowadzę Cię - rzekł blondyn
- Wolę iść sama
- Ale ja chcę Cię odprowadzić a po za tym nie pozwolę Ci iść samej do domu o tej porze
- No dobrze, jak chcesz to chodź
Przez cały czas dziewczyna płakała. Riker w końcu nie wytrzymał. Zatrzymał ją, chwycił za ręce i spojrzał się w jej zapłakane oczy.
- Co Ross Ci zrobił ? - spytał
- On mi nic nie zrobił... My po prostu... nie jesteśmy już razem - powiedziała płacząc
- Dlaczego zerwaliście ?
- Dlatego, że... - do oczu napłynęły jej łzy - Dlatego, że Cassidy jest w ciąży...z Rossem
Blondyn był w szoku. Nagle Emma rzuciła mu się na szyję i zaczęła płakać. Chłopak przytulił ją.
- Będzie dobrze, będzie dobrze - powiedział gładząc ją po głowie
- Dziękuję, że mnie pocieszasz... Twoja dziewczyna jest szczęściarą, że ma takiego chłopaka jak Ty
- Ale ja nie mam dziewczyny - zaśmiał się blondyn
- Myślałam, że masz
- Serio ? Dlaczego tak myślałaś ? - zdziwił się
- No bo jesteś naprawdę świetnym chłopakiem - powiedziała uśmiechając się do niego
- Masz prześliczny uśmiech - rzekł chwytając ją za ręce i przyciągając do siebie. Spojrzał się w jej oczy. Jeszcze bardziej się do niej zbliżył i pocałował ją. 
- Riker, ja... - nie skończyła gdyż chłopak jej przerwał
- Ja przepraszam. Nie powinienem tego robić. Przepraszam
- Nic się nie stało
- Ulżyło mi - zaśmiał się - Może jednak wrócisz do nas na noc ?
- Przepraszam ale nie
- Proszę, zrób to dla mnie - powiedział gładząc ją po policzku - Obejrzymy sobie wszyscy jakieś filmy
- Przepraszam Cię ale ja chcę wrócić do domu i pobyć trochę sama
- Nie przepraszaj,  chodź odprowadzę Cię do domu - powiedział chwytając ją za rękę
- Riker ?
- Tak, coś się stało ?
- Nic, ale chciałam Ci powiedzieć, że jesteś moim najlepszym przyjacielem i że chciałabym, żeby tak zostało... Bardzo Cię lubię i nie chcę, żeby ta przyjaźń się zepsuła. Nie zrozum mnie źle, ale...
- Rozumiem
- Jesteś naprawdę fajnym chłopakiem ale ja nadal, pomimo tego co się stało, kocham Rossa... Przepraszam, że zrobiłam Ci nadzieję
- Nie masz za co przepraszać Em... Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, zawsze Ci pomogę i wesprę Cię
- Dziękuję... Jesteś najlepszy - powiedziała uśmiechając się do chłopaka. Po paru minutach doszli do domu Emmy. Riker przytulił ją na pożegnanie i poszedł. Emma weszła do domu. Spojrzała na Sebastiana i od razu zaczęła płakać. Chłopak szybko podbiegł do niej i ją przytulił.
- Siostra, co się stało ? Ten idiota znów Ci coś zrobił ?
- Zerwałam z nim - powiedziała ze łzami w oczach
- Dlaczego ?
- Bo jego była dziewczyna jest z nim w ciąży - rzekła wtulając się w brata
- Szczerze to dobrze zrobiłaś, że z nim zerwałaś
- Ale ja go nadal kocham - wydukała
- Nie martw się, wszystko się ułoży... Może na poprawienie humoru zrobić Ci kakao ?
- Twoje słynne kakao ?
- Tak, dokładnie to
- Pewnie - na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech
- To chodź do kuchni - powiedział
Sebastian zrobił także kubek kakaa dla siebie. Usiedli razem w salonie przed telewizorem i rozpoczęli rozmowę, po której Emma czuła się o wiele lepiej.
****** W tym samym czasie, dom Lynchów ******
Rodzeństwo już od dłuższego czasu rozmawiało z Rossem. Dowiedzieli się o wszystkim.
- Ross, Ty jesteś kretynem. Odzyskałeś dziewczynę, o której myślisz cały czas, a teraz znów ją straciłeś - powiedział Rocky
- Wiem nawaliłem po całej linii... - rzekł Ross
- Jak mogłeś jej to zrobić ?! - krzyknął Riker, który właśnie wrócił do domu - Wiesz jak ona się teraz czuje ?
- Domyślam się - powiedział Ross spuszczając głowę
- I co teraz zrobisz ? - spytała Delly
- Postaram się znów ją odzyskać - rzekł blondyn
- Wątpię żeby ona chciała do Ciebie wrócić... Ona już znalazła innego, o wiele lepszego chłopaka od Ciebie - powiedział Riker
- Skoro jesteś taki mądry to powiedz mi kogo ? - spytał siedemnastolatek
- Mnie - powiedział pewnie Riker - Pocałowałem ją - Wiedział, że skłamał, ale chciał wzbudzić zazdrość u brata.
 Ross spojrzał się na niego. Do oczy napływały mu łzy ze złości. W końcu nie wytrzymał i uderzył starszego brata tak, że ten upadł na ziemię i stracił przytomność.