- Proszę Cię nie odchodź - błagał mnie cały czas Ross, lecz ja byłam nie ugięta - Zrobię wszystko, tylko nie zostawiaj mnie. Ja Cię kocham. Emma, proszę Cię - spojrzałam się na niego. Miał czerwone oczy od płaczu, ręce mu się trzęsły. Podszedł do mnie bliżej i chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam
- Ross to koniec - rzekłam stanowczo i zamknęłam drzwi do samochodu
- Jesteś tego pewna ? - spytał Sebastian - Przecież Ty go kochasz
- Jedź już - rozkazałam i mój brat odpalił silnik i wystartował. Ross cały czas patrzał się na nasz samochód, aż zniknęliśmy za zakrętem. Po 10 minutach jazdy dojechaliśmy pod dom. Gdy tylko weszłam do domu, moja mama przytuliła mnie na powitanie, a ja nagle się rozpłakałam. Czułam się koszmarnie. Zerwałam z Rossem pod wpływem emocji. Ale jak on mógł mi powiedzieć "Jak Cię poznałem, wydawałaś się być inna..". Jak on mógł ? Czyli co ? Czyli według niego jestem jaka ?
- Kochanie - zaczęła mama i pogłaskała mnie po głowie - Z czasem będzie lepiej. Zobaczysz. Czas leczy rany
- Ale mamo, jak on mógł to powiedzieć ? Jak ? - cały czas płakałam
- Poniosło go po prostu...Tak bywa z facetami - lekko się zaśmiała - Oni mają swój własny świat, którego nigdy nie zrozumiesz - spojrzała na Sebastiana, który stawiał moje rzeczy na podłodze w przedpokoju
- Tsa, nasz boski świat... - zaśmiał się chłopak
- A Ty próbowałaś zrozumieć ? - spytałam się mamy, a ona lekko się uśmiechnęła i założyła mój kosmyk włosów za ucho
- I to nawet ile razy - zaśmiała się - Ale to nic nie dało... Kochanie, w życiu spotkasz jeszcze nie jednego kawalera....
- Mówisz jak babcia Hela - zachichotałam
- Tak czy inaczej...Jeszcze nie raz w życiu się zakochasz...nie raz będziesz miała złamane serce, czego Ci oczywiście nie życzę. W końcu spotkasz tego jedynego, dla którego będziesz najważniejsza na świecie, będziesz jego oczkiem w głowie, jego życiem, muzyką...pasją, inspiracją..a dla Ciebie będzie on wsparciem, pocieszeniem... - wtuliłam się w nią jeszcze mocniej - No dobrze kochanie, jesteś może głodna ?
- Nie za bardzo, bo zjadłam duże śniadanie, które zrobił mi... - w oku zakręciła mi się łza na samo wspomnienie - R-Ross - wydukałam
- A co ten kretyn Ci zrobił ? Chociaż jakoś się wykazał ? - spytał z pogardą Seba
- Znaczy zrobił mi jajecznicę do tego dwa tosty i kawę
- Wow, no to się chłopak postarał - zakpił - Ja natomiast zrobiłem dzisiaj dla mnie i mamy tosty francuskie z owocami
- Ooo, a zostało coś ? - spytałam z nadzieją, a chłopak zaczął się śmiać
- Wiedziałem, że będziesz chciała zjeść. Zostały dwa, bo nie wiem dlaczego przeczuwałem, że dzisiaj do nas zawitasz...ale nie że wrócisz - zaśmiał się
- Haha, bardzo śmieszne
- No i to bardzo. A właśnie, mam dla Ciebie dobrą wiadomość...Może inaczej. Pamiętasz Arka ?
- Chodzi Ci o Arka Ziębę ?
- Tak.. Przylatuje jutro do LA
- Po co ?
- No jak to po co ? Do swojego kumpla oczywiście
- Powiedz, że żartujesz. Proszę!
- Niby czemu ?
- Bo Ty plus Arek równa się dżungla na sto dwa. We dwoje zachowujecie się jak małpy. Sory, Ellington i Rocky zachowują się jak małpy, a Wy zdecydowanie gorzej. Powiedz chociaż ile ta dżungla będzie trwała.
- Dwa tygodnie - rzekł z dumą
- Nie! I Ty się na to godzisz ? - zwróciłam się do mamy
- Czemu nie. Aż tak źle nie będzie
- Nie wcale - powiedziałam z sarkazmem - Będzie koszmarnie. Pamiętasz jak miałam 5 lat i Seba z Arkiem spuścili mnie za nogę do studni ? Oni są...ugh! Przecież ja z nimi nie wytrzymam. Mamo zrób coś, proszę!
- Jakoś wytrzymałaś z Rockym, Ellem i resztą bandy aż 4 miechy - zadrwił z lekkim śmiechem Seba
- Ale to co innego - wytknęłam język bratu
- To jest to samo
- Nie-e
- Ta-ak
- Nie-e
- Dzieci! - krzyknęła mama, która niezauważalnie przeniosła się do kuchni - Uspokójcie się. Będzie dobrze...chyba - dodała
- Właśnie, chyba...chyba będzie dobrze! - krzyknęłam
- Dobra Em, to chcesz tego tosta czy nie ? - zaproponował Seba
- I Ty się jeszcze pytasz ?
- Właśnie, to było głupie pytanie - oboje zaczęliśmy się śmiać. Po zjedzeniu tostów udałam się z mamą do mojego pokoju. Pomogła mi się rozpakować. We dwójkę załatwiłyśmy dla mnie tzw. guwernantkę. Byłam temu przeciwna ale mama mówiła, że puki nie jestem pełnoletnia, będę uczyła się w domu. Gdy mama opuściła pokój usiadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać podręczniki.
- Ehh, znów się zacznie "Zero telewizji, komputera i telefonu, puki nie poprawisz tych ocen". Ale wytrzymać tylko do lutego i potem spokój do końca życia...chyba, że będę musiała iść na studia - pomyślałam i aż mi ciarki przeszły na myśl o studiach
Miałam tylko paręnaście godzin na powtórki, bo następnego dnia zaczynałam naukę z moją guwernantką. Mama powiedziała mi, że to jej znajoma także nie mam się czego obawiać... Z jednej strony fajnie, że będę się uczyła w domu, bo nie będę musiała chodzić do szkoły...ale z drugiej strony będę tęskniła za Alex. Mam nadzieję, że mama pozwoli mi ją kiedyś do mnie zaprosić...
*** W tym samym czasie ***
Dom Lynchów
*Perspektywa Rydel*
Gdy Emma pojechała Ross dostał napadu furii. Był wściekły na siebie. Zdemolował prawie cały salon i przedpokój, rozwalił swój telefon po raz trzeci, sprzedał śliwę Rikerowi, a sam zranił się wazonem, który zrzucił z szafki. Musieliśmy go w siódemkę uspokoić i siłą posadzić na kanapie. Ross nie mógł zapanować nad sobą. Mama dała mu jakieś tabletki na uspokojenie, ale za dużo to one nie dały. Po godzinie jakoś się opanował i poszedł do swojego pokoju i siedzi tam do teraz. Na początku było słychać jak przewracają się meble. Rodzice nie chcieli tam wchodzić, gdyż bali się, że gdy zobaczą co on zrobił ze swoim pokojem to dostaną zawału. Ja kilkakrotnie chciałam zadzwonić do Emmy, ale wyłączyła telefon. Wszyscy byliśmy załamani całą to sytuacją, a najbardziej mój młodszy braciszek.
- Dobra nie ma co tu siedzieć - zaczęłam - Idę do niego
- Może niech lepiej mama do niego idzie albo tata - zażądał Rocky
- Słuchaj, Ross mówi mi więcej rzeczy niż mamie i tacie - szepnęłam do brata, by rodzice nie usłyszeli
- No może i tak..No to idź - rzekł Riker
- Pójść z Tobą, Delly ? - zaproponował Ell i już chciał wstawać z kanapy, ale go powstrzymałam
- Poradzę sobie Elluś, dziękuję - przytuliłam się do bruneta i skierowałam się do pokoju blondyna. Zapukałam i lekko uchyliłam drzwi. Ross opuścił rolety i w pokoju było ciemno, jak w nocy. Dojrzałam, że brat siedzi na łóżku...albo raczej imitacji łóżka i brzdąka na gitarze. Dobrze jednak, że rodzice nie wchodzili do pokoju, bo zeszliby na miejscu. Chłopak zdemolował prawie cały swój pokój, nie wspominając o łazience. Weszłam do pokoju i usiadłam koło niego. Nawet nie zareagował, że przyszłam. Dalej brzdąkał coś na gitarce
- Ross ? - zaczęłam - Jak się czujesz ? - to pytanie było głupie. Ale chciałam jakoś rozluźnić atmosferę.
- Hmm..jak ja się mam czuć ? Zerwała ze mną dziewczyna, którą kocham...Wiem, że to może zabrzmieć głupio, bo mam dopiero 17 lat, ale czułem, że Emma to ta jedyna
- Rossy, to wcale nie brzmi głupio. Nie martw się, będziecie razem...wcześniej czy później, ale będziecie
- Tak myślisz ? - odłożył gitarę i spojrzał się na mnie
- Oczywiście - uśmiechnęłam się do niego - No dobra Ross, nie będziesz mi tu gnił w pokoju, chodź, jedziemy na kręgle
- Rydel, sis. Nie mam ochoty na wychodzenie z domu - jęczał
- Ale ja chcę. No chodź. Humor od razu Ci się poprawi. No już Ross - pociągnęłam go za rękę i podniosłam z łóżka
- Delly, a co z tym ? - wskazał rękoma na rozwalony pokój
- Wrócimy to posprzątasz
- Ja ? Ja nie dam rady. Pomożesz mi ? - poprosił i zrobił te swoje oczka szczeniaczka
- Ugh! Dobra. A teraz rusz się, bo będą zajęte tory
Zbiegłam na dół razem z bratem. Wszyscy osłupieli. Chyba nie sądzili, że Ross tak szybko wyjdzie ze swojej "nory". Riker miał najlepszą minę. Był to mix szczęścia, smutku, zamyślenia i...zazdrości ? Nie byłam pewna czemu on był zazdrosny i przede wszystkim o co. Pomimo tego, że wszyscy byli w szoku, to nikt nie zadawał pytań. Ubraliśmy się w miarę znośnie i pojechaliśmy do najbliższej kręgielni. Podzieliliśmy się na dwie grupy: ja, Magda, Ryland i Ell, a druga grupa to byli Riker,Ross i Rocky. Wszyscy się świetnie bawiliśmy, nawet Ross. Chyba mu przeszło i dobrze. Według mnie jeszcze się zejdą, bo oboje się kochają. To co powiedział blondasek do mnie, wtedy jak siedziałam u niego w pokoju, nie ukrywam że mnie to wzruszyło. Na samą myśl o tym, łezka spłynęła mi po policzku...
- Delly kochanie, wszystko w porządku ? - spytał Ellington, gdy siedziałam na krześle czekając na swoją kolej
- Tak - odpowiedziałam pociągając nosem - Wszystko jest okay
- Kłamiesz. Za dobrze Cię znam Rydel. No już mów, co się dzieje ? - jak ja go kocham. To jest niewiarygodne jak on mnie dobrze zna i rozumie
Zaczęłam mu wszystko tłumaczyć. Jak czuję się ja i jak Ross. Ell uważnie wszystkiego słuchał. Pod koniec mojej opowieści wpadłam na świetny plan, wręcz genialny.
- Mam pomysł. Musimy tą dwójkę znów spiknąć...koniecznie - zaczęłam
- Ale jak ?
- Rossowi o wszystkim powiemy ale Emmie nie. Zaprosimy ją do nas, a Ross przygotuje dla nich obojga jakiś romantyczny wieczór czy coś w tym stylu
- Dobre to jest - zaśmiał się brunet
- Resztę planu obmyślimy po powrocie do domu - rzekłam i wstałam, gdyż teraz była moja kolej na rzut kulą
Grę skończyliśmy koło godziny 17:00. Był to nasz nowy rekord grania w kręgle. Po drodze do domu zajechaliśmy na hot-dogi. Były pyszne. Riker chyba specjalnie jechał na około do domu, tylko po to by przejechać pod domem Emmy. Gdy zauważyłam, że zbliżamy się do jej posiadłości, odpięłam pasy.
- Riker zatrzymaj się! - rozkazałam
- Czemu ? - zdziwił się chłopak, ale się zatrzymał
- A no zgadnij...Wysil się trochę raz na jakiś czas - zaśmiałam się - Magda idziesz ? - zwróciłam się do brunetki
- Pewnie - odpowiedziała i razem wyszłyśmy z samochodu
- Ross idziesz z nimi ? - zaproponował Rocky, a ja zmroziłam go wzrokiem - Nie było pytania - odpowiedział szybko i skulił się
- O której mam po Was przyjechać ? - krzyknął Riker
- Zadzwonię do Ciebie! - odkrzyknęłam gdy stałam już pod drzwiami domu Emmy. Zadzwoniłam i otworzył nam Sebastian. Przywitał się z nami i wpuścił do środka
- Seba, gdzie Emma ? - spytała Magda
- Jest u siebie w pokoju i podobnież się uczy
- Oki, dzięki - rzekłyśmy chórkiem i skierowałyśmy się na pierwsze piętro. Po drodze przywitałyśmy się z mamą Emmy. Gdy doszłyśmy do pokoju blondynki, zapukałyśmy i weszłyśmy do środka.
*Perspektywa Emmy*
Siedziałam, a raczej leżałam na łóżku i powtarzałam materiał z biologii, gdy nagle do mojego królestwa wparowały dziewczyny. Obie były mega zadowolone..albo na takie wyglądały. Usiadły koło mnie na łóżku i zaczęły się szczerzyć.
- Przestańcie okay ? Proszę Was. To, że zerwałam z Rossem nie oznacza, że muszę siedzieć po szyję w zasmarkanych chusteczkach i oglądać jakieś wyciskacze łez - trafiłam w sedno. Obu dziewczynom uśmiech zszedł z twarzy
- Szczerze to ja chciałam sobie obejrzeć jakiś wyciskacz łez - rzekła Rydel - Już dawno ich nie oglądałam. Długo masz zamiar się jeszcze uczyć ?
- W sumie to już skończyłam. Powtórzyłam już cały materiał. Jestem obkuta
- No to super! - krzyknęła zadowolona Magda - To co obejrzymy ?
- Chcecie jakiegoś mocnego wyciskacza czy takiego lżejszego ?
- A co to za różnica... O dawaj nam tu Titanic'a - zażądała Rydel
- To podaj laptopa. Mam ten film na kompie
- To czekaj, ja włączę - rzekła blond włosa i odpaliła laptoka, w tym samym czasie Magda poszła po popcorn i chusteczki. Wróciła już po 5 minutach i mogłyśmy zacząć nasz seans. W połowie filmu zadzwonił telefon dwudziestolatki. Z niechęcią zatrzymałyśmy Titanic'a, a Rydel odebrała. Chwilę rozmawiała, a potem odłożyła telefon na biurko.
- Kto dzwonił ? Znaczy jeśli mogę wiedzieć - spytałam
- Menager R5. Mówił, że jutro zaczynamy nagrywać nasz kolejny album
- A jaki będzie miał tytuł ?
- Louder - zaśmiała się - Chcecie jechać z nami ?
- A nie będziemy Wam przeszkadzały ?
- No co Wy. Fajnie będzie, zobaczycie
- No dobra - westchnęłam
- My tu gadu gadu, a mamy oglądać film - zaśmiała się Magda
- Masz racje. Delly, odpalaj! - krzyknęłam i blondynka włączyła PLAY
Przez drugą połowę filmu płakałyśmy jak bobry. Zużyłyśmy całe opakowanie chusteczek higienicznych i zjadłyśmy cały popcorn. Moja mama przyniosła nam jeszcze muffinki, które też zjadłyśmy. Koło godziny 20:00 Rydel zadzwoniła do Rikera, żeby powiadomić go, że obie zostają u mnie na noc. Zorganizowałyśmy sobie bitwę na poduszki, robiłyśmy sobie fryzury i te inne babskie pierdoły. Dopiero koło godziny 1:00 położyłyśmy się wszystkie spać.
Według mnie rozdział nijaki..taki nudny. Przepraszam Was. Wiem, że spodziewaliście się zajebistego rozdziału, pełnego akcji, nowych zdarzeń..a ja Wam daję takie gówno za przeproszeniem, ale nie mam weny. Co prawda rozdział długi, ale nie ma on sensu.
Nie wiem kiedy pojawi się next także proszę Was, nie pytajcie się mnie kiedy, bo mnie to już powoli denerwuje.
Dobra koniec tego... jak myślicie czy plan Rydel wypali ? I jak pójdą nagrania nowego albumu R5 ?
Na koniec daję Wam dwa filmiki R5 - Counting Stars (Live in London) ft. TheVamps oraz R5 - (I Can't) Forget About You (Live in London) Szkoda, że nie nagrali takiego profesjonalnego filmiku z koncertu w Polsce ;/ Warto sobie pomarzyć.
Do następnego ;**
~Julia