Obudziły mnie śmiechy i chichy dochodzące z salonu. Szybko wstałam z łóżka, ubrałam się w krótkie, podarte szorty i długą bluzkę na ramiączkach z dużymi wycięciami po bokach. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Lynchowie i Ell siedzieli w salonie na kanapach i najwyraźniej coś planowali. Gdy Ross zobaczył, że zeszłam, podbiegł do mnie i namiętnie mnie pocałował, co było dla mnie trochę podejrzane.
- A to za co ? - spytałam gdy się od siebie oderwaliśmy
- To już nie mogę od tak pocałować mojej dziewczyny ? - spytał unosząc brwi ze zdziwienia
- Nie no możesz... Ty coś kombinujesz - rzekłam
- Ja ? Pfff...chyba raczej oni - powiedział wskazując na rodzeństwo
Spojrzałam się na niego, a potem na resztę. Moją uwagę przykuła Rydel. Siedziała na kanapie i pisała coś w notesie.
- Gotowe! - krzyknęła Delly
- Co gotowe ? - zdziwiłam się
- Przydzielałam każdemu zadania związane z dzisiejszą imprezę... Riker i Ross zajmują się napojami, ja i Ty jedzeniem, Rocky z Ellem muzą, a Ryland ma za zadanie zadzwonić do tych osób i zaprosić ich do nas - powiedziała i podała szesnastolatkowi listę gości. Chłopak wytrzeszczył oczy.
- Mam zadzwonić do ponad 20 osób ? Chyba Cię pogrzało sister...
- Dasz radę...Dobra to do roboty
- A co z rodzicami ? - spytał Rocky, a reszta dołączyła się do pytania
- Gosh, jakbyście nie zauważyli to rodziców w domu nie ma...nie ma nawet ich rzeczy. Wysłałam ich na romantyczną wycieczkę do San Diego...Wrócą za tydzień
- Delly, Ty to masz łeb - zaśmiał się Riker
- Okay, my tutaj gadu gadu, a impreza się sama nie zrobi...No już do roboty
Tak szybko jak to powiedziała wszyscy wzięli się do pracy. Riker z Rossem pojechali do sklepu po napoje, Ell z Rockym usiedli przed kompem i zaczęli ściągać piosenki idealne na taką imprezę, Ryland poszedł do biura ojca, żeby wszystkich obdzwonić, a ja z Rydel pojechałyśmy do supermarketu po jedzenie.
- Dobra, to co bierzemy ? - spytałam Rydel stojąc przed regałem z chipsami, prażynkami, popcornem i podobnymi przekąskami
- Na pewno chipsy cebulowe, paprykowe..Oh, i jeszcze serowe.... Prażynki też ? - spytała wkładając chipsy do wózka
- Pewnie, weź dwie paczki tych solonych
- Dobra
- Co jeszcze weźmiemy ?
- Zaraz wracam - powiedziała Delly po czym zniknęła między regałami. Ja natomiast podjechałam wózkiem pod półkę ze słodyczami. Chwytałam po kolei ciastka, cukierki i inne pierdoły. Nagle podbiegła Rydel i wrzuciła do wózka przeróżne rzeczy. Począwszy od owoców, a kończący na słodyczach. Przejęła ode mnie wózek z zakupami i pojechałyśmy prosto do kasy
- Zamówimy jeszcze pizzę i może jeszcze kebaby - powiedziała wykładając produkty na taśmę
- Delly, nie za dużo tego ?
- Kochana, do nas na chatę przyjdzie ponad 20 osób, w tym Sterling który zjada jedzenia za trzech...
- Sterling Knight ?
- Tak... Co taka zdziwiona ?
- Jak byłam mała zawsze marzyłam, żeby go spotkać... A to wszystko przez to, że zagrał w takim jednym fajnym filmie na Disney Channel. Czekaj, jak on się nazywał...
- Może "Randka z gwiazdą" ?
- Dokładnie! Rany, fajnie że przyjdzie... A kto jeszcze do nas wpadnie ?
- Zobaczysz - powiedziała wytykając mi język
- No ej, weź powiedz
- Nie - zaśmiała się
- Oh, widzę, że impreza się szykuje - powiedziała kasjerka spoglądając na naszą ilość zakupów
- No oczywiście - zaśmiała się Rydel
Całe zakupy sporo nas kosztowały. W sumie za wszystko zapłaciłyśmy 1538,40$. Jednak cieszyłyśmy się, że pojechałyśmy na zakupy dużym Fiatem [to ten duży, biały samochód Lynchów - od aut.], bo gdybyśmy wzięły samochód Rydel, nie zmieściłybyśmy się ze wszystkimi siatkami.
Do domu przyjechałyśmy po 16:00. Byłybyśmy wcześniej ale były straszne korki na mieście.
Weszłyśmy obładowane siatkami i reklamówkami do kuchni i postawiłyśmy wszystko na podłodze, po czym zaczęłyśmy rozpakowywać zakupy. Nagle do kuchni wparowali uradowani Riker z Rossem. Obie spojrzałyśmy się na nich, a potem przejęłyśmy od nich napoje.
- To i tak jeszcze nie wszystko - zaśmiał się Ross, po czym pobiegł do garażu
- Em, zobacz co oni kupili - zwróciła się do mnie Rydel
Podeszłam do niej i szczena mi opadła. Chłopacy kupili zgrzewkę soków owocowych, a do tego z siedem flaszek czystej wódki...
- I jeszcze to - rzekł Ross stawiając na podłodze trzy skrzynki piwa
- Czy Was porąbało ?! - krzyknęła Rydel
- Jak impreza to impreza - powiedzieli chórkiem chłopacy
Rydel spojrzała się na nich, ale nic nie powiedziała, tylko wróciła do rozpakowywania zakupów, a ja pomogłam jej.
Impreza miała się rozpocząć o 18:00, a już dochodziła 17:00. Rydel pożyczyła mi ubranie na imprezę, gdyż uważała, że będę świetnie w nim wyglądać i miała rację. Szybko się przebrałam i weszłam do pokoju Rossa po moją kosmetyczkę. Gdy weszłam zobaczyłam mojego kochanego blondyna w samych jeansach, ubierającego właśnie koszulę. Kiedy zorientował się, że przyglądam się jego gołej klacie, uśmiechnął się do mnie, po czym mocno mnie przytulił i pocałował. Uwielbiałam się z nim całować. Wtedy czułam coś czego nie da się opisać słowami... Tą cudowną chwilę przerwał nam Riker, który wparował do pokoju.
- Ups, przepraszam... - rzekł zmieszany
- Nic się nie stało - powiedział Ross, ale w jego głosie było można usłyszeć, że wkurzył się tym, że starszy brat nam przerwał - To co chciałeś ?
- Chciałem Wam powiedzieć, że pierwsi goście już są i fajnie by było gdybyście oboje już zeszli
- Już przyszli ? Ale przecież jest dopiero 17:40... - odparłam lekko przestraszona
- Co ? Jest już 17:55... To ile wyście się całowali ? - zaśmiał się Riker
- Chciałem dłużej, ale mi przerwałeś - rzekł oburzony Ross
- Kotek, później dokończymy - szepnęłam blondynowi do ucha, po czym chwyciłam kosmetyczkę i pobiegłam do łazienki zrobić sobie makijaż.
*** Narrator***
Impreza zaczęła się równo o 18:00. Wszyscy zaproszeni goście zjawili się i na dodatek przynieśli ze sobą przeróżne rzeczy. Większość osób przyniosła alkohol, a niektórzy jakieś przekąski... Ryland zgodził się być DJ'em i świetnie mu to wychodziło. Wszyscy świetnie się bawili.
Emma stała przy barze, gdy nagle podszedł do niej Ross i zamówił u barmana dwa ekstra drinki [Lynchowie wynajęli barmana na tą imprezę - od aut.] i podał jednego swojej dziewczynie.
- Ross, ja nie piję - rzekła
- Em, to jest impreza i warto się zabawić - zaśmiał się i mocno przyciągnął do siebie blondynkę. Ona spojrzała się w jego oczy, które były ciemniejsze niż zwykle - Emi, proszę
Dziewczyna zgodziła się i jednym, porządnym łykiem wypiła drinka, a Ross chwycił ją za rękę i zaprowadził na parkiet. W ciągu dwóch godzin dziewczyna wypiła trzy mocne drinki, a Lynchowie i tak wypili więcej.
Gdy Emma rozmawiała z Rydel przy ścianie podszedł do niej nie kto inny jak Sterling i poprosił ją do tańca.
- Ładna jesteś wiesz ? - szepnął jej do ucha podczas tańca
- Dziękuję - zaśmiała się
Nagle chłopak obrócił ją i oparł plecami o ścianę. Zaczął się do niej przybliżać. Dziewczyna zbytnio nie kontaktowała, gdyż była upita i gdyby nie interwencja Rossa, Sterling dawno by ją pocałował. Blondyn uderzył gwiazdora w nos, po czym chwycił Emmę i pociągnął za sobą do jego pokoju.
- Co to miało być ?! - krzyknął zamykając za sobą drzwi
- Co, co ?
- Chciałaś go pocałować! Nie wierzę
- Przestań gadać głupoty Rossy... Nie pocałowałabym go, bo to Ciebie kocham
- Udowodnij mi to - rzekł przybliżając się do dziewczyny i powoli rozpinając jej sukienkę. Emma dobrze wiedziała, czego Ross chce...
Podczas gdy Ross z Emmą byli na górze, reszta towarzystwa świetnie bawiła się do głośnej muzyki. W powietrzu można było wyczuć dym z papierosów. Ta impreza przypominała trochę taką zwykłą impreże w klubie...wszędzie całujące się pary, palenie fajek, picie alkoholu... Ellington siedział na kanapie, a Rydel na nim i całowała go, Rocky wyrywał laski, a Riker pił drinki. Nagle do domu weszli...Mark i Stormie. Gdy zobaczyli co się dzieje w ich domu byli wściekli. Wyłączyli muzykę i wyprosili wszystkich.
- Mamo, tato. Co tutaj robicie ? - spytała Rydel udając, że jest trzeźwa
- Przecież tutaj mieszkamy... Przyjechaliśmy, bo...
- Gdzie jest Emma ?! - krzyknęła Katniss, która wbiegła do domu Lynchów wraz z Sebastianem
Wszyscy spuścili głowy, gdyż głupio się czuli, pomimo tego, że byli pijani
- Jest u góry...z Rossem - rzekł Riker
Kobieta pobiegła po schodach na górę i wpadła do pokoju chłopaka. O mało co zawału nie dostała, gdy zobaczyła co się tam dzieje. Jej córka w samej bieliźnie siedzi na chłopaku i całuje go po klatce piersiowej.
- Emma! - krzyknęła - Co Ty robisz ?
- Mama ?! - spytała zdziwiona wstając z chłopaka, który był w takim samym szoku jak jego dziewczyna
- Przecież Ty masz dopiero 17 lat! - krzyknęła, po czym kazała córce się ubrać i wyszła z nią z domu Lynchów
W tym samym czasie Mark i Stormie próbowali porozmawiać ze swoimi dziećmi, ale nadaremnie, gdyż wszyscy byli upici. Ostatecznie kazali im pójść spać.
*** Rano***
Wszyscy wstali po godzinie 11:00 i zeszli na dół. Było widać po nich, że wczorajsza impreza była naprawdę mocna
- Ku*wa mój łeb - rzekł Ross łapiąc się za głowę
- Kacyka masz ? - zaśmiał się Riker, ale potem sam złapał się za swoją łepetynę - W ogóle ktoś cokolwiek pamięta ?
- Nie - powiedzieli wszyscy chórkiem
- Gdzie jest Emma ? - spytał Ross rozglądając się po kuchni - Bo nie ma jej u mnie w pokoju
- Emma już nigdy tu nie przyjdzie - powiedziała Stormie wchodząc do kuchni
- Co ?! - krzyknął Ross wstając, ale potem znów opadł na krzesło, bo zabolała go głowa
- Wczoraj przyjechała jej mama z bratem i jak tylko zobaczyła co się dzieje w domu i co wyście razem robili zabrała ją i powiedziała, że Emma już nigdy więcej nie postawi nogi w tym domu.
Hejka! I jak rozdział ? Podoba się ? Co sądzicie o imprezie Lynchów ? Mi osobiście rozdział się podoba :D
Jak myślicie, co będzie dalej z Rossem i Emmą ? Czy Ross jeszcze kiedyś spotka się z Emmą ?
Pozdrawiam ;**
~Julia
